Nareszcie nastał nam piękny miesiąc maj! Przywitał nas słoneczkiem, umiarkowanym ciepełkiem i chyba... powszechnym optymizmem.
Uważam, że przyczynił się
do tego tutejszy Żelazny Komentariat, który z poprzedniego postu
uczynił istny festiwal uroczej niefrasobliwości i niepokonanej
pogody ducha!
Najserdeczniej zatem
dziękuję adresatowi postu – Sir Absurdowi, który zainicjował
rymowaną zabawę, następnie Andrzejowi Rawiczowi i Pkanalii, którzy
potrzaskali w drobny mak pęknięty baniak z poezją.
Kłaniam się także JaDze,
Jaskółce, aElli i innym za przyjazne komentarze. Oby tak dalej i
częściej!
Zamierzałem napisać poważny, nostalgiczno – ckliwy felieton z okazji dzisiejszego Święta. Odstąpiłem od tego z kilku powodów:
- nieuregulowany stosunek do Państwa i Kościoła
- osobisty dylemat ideowy: Karl Marx czy św. Józef Robotnik
- alergia na kwakanie (timbre & shit)
- inne intymneNa początku spróbuję wyłgać się z tego za pomocą w miarę debilnego wierszyka. Należy się bowiem Komentariatowi eksplikacja terminu „mięcia”, zawartego w tytule postu.Uwaga, improwizuję:Miętka lub inaczej mięcia,Czuję toto do dziewczęcia,Czule toto mię nastrajaNa to Święto 1 Maja!Jedną z wielu atrakcji były dla mnie skandowane gromko i ochoczo jedyne słuszne hasła. Aż się prosiły o trawestację„Proletaryusze wszystkich krajów... walcie się!”Arcymistrzem w tej konkurencji był nieodżałowanej pamięci, przedwcześnie zmarły, mój Wspaniały Tatuś:
On to był autorem niesamowicie prześmiewczego hasła, demaskującego kruchość i bezdenną głupotę obowiązującego reżimu. Hasło to w latach 70 zostało przeze mnie upowszechnione, tak, aż po tylu latach znalazło się w materiałach Google'a:NIECH ŻYJE POKÓJ NA WSZYSTKICH KULACH ZIEMSKICH!!!Tatuś nie stronił od uczestnictwa w pierwszomajowych pochodach. Jako człowiek zawsze bardzo zapracowany (dyrektorskie stanowisko w Hucie Kościuszko, zawodowy artysta estradowy, działacz sportowy klubu „Ruch” Chorzów), w tym dniu własnie znajdował czas dla nas. Był to dla nas, dzieci, nie tylko atrakcyjny spektakl,kolorowe baloniki, ale także lody czy nader smaczny obiad w najlepszej restauracji w mieście.
U dołu siostra Hania, zmarły w ub. miesiącu brat Damian, Klater; 1960 r.
I to by było na tyle... Przed nami majówka...
Macham pierwszomajowo zza horyzontu na tej samej kuli ziemskiej! Święci mi się, oj, święci!
OdpowiedzUsuńA ja Cię za to, Bet, wyściskowywuję (ale ausdruk, he, he!)i buzineczkuję, bo w mej duszy też majowo gra!
UsuńNo tak - haseł na pierwszego maja było sporo. Rózniastych. Nie wiem czemu ale podoba mi się dowcip drugi - bo pomimo pewnego wulgaryzmu jakoś hmmm majowo nastraja:))
OdpowiedzUsuńOprócz mych uścisków i buzinek zasługujesz, Renatko, na moje osobiste hasło. Wymyśliłem je za zdychającego Gomułki, w klasie maturalnej i użyłem jako członek tzw. grupy skandalicznej na pochodzie w 1970 r.:
Usuńoryginał: "Partia! Pokój!"
Klater: "Partia po ch*j!"
Ubecja momentalnie zaczęła węszyć, toteż umknąłem w pochód i tym razem obeszło się bez represji!
z dawnych Pierwszych Majów pamiętam urywanie się w odpowiednim momencie z pochodów w latach szkolnych... w okresie licealnym trzeba było potem gdzieś przycupnąć i odczekać jakoś tak do 14 - 15-tej, bo wtedy w barach i kawiarniach zaczynano sprzedawać piwo... nie mylić ze sławną "13-tą", bo te czasy przyszły później...
OdpowiedzUsuńa gdy już się znalazło taki punkt, zamoczyło wąsy /niektórzy już je mieli/ w jakimś produkcie polskiego przemysłu browarniczego, trzeba było pomyśleć o jakichś dziewczynach...
czyli wszystko jak zwykle: sex, drugs & rock'n'roll /bo jakiegoś Bambino lub Grundiga ktoś przeważnie w domu miał/... więcej skojarzeń pierwszomajowych nie mam...
bulba :)...
Też urywaliśmy się z tych pochodów, Piotrze, porzucając szturmówki w najbliższej bramie! Jeden z naszych kumpli zawsze miał przy sobie klucze z ogródka, a wię była majówka całym pyskiem!
Usuńpacisko
była wzmianka na forum o pracach społecznych... przeważnie urywaliśmy się zawczasu, po drodze, ale pewnego dnia jakoś nie wyszło... wręczono nam łopaty, które po kilku minutach zakopaliśmy i tyle nas /mnie i kumpla/ widziano... kto wie, czy nie leżą jeszcze tam gdzieś w parku nieopodal terenów Legii?... trzonki może już nie, ale stal była "nie gnjostja, nie łamjotsja"...
UsuńŁopatologia stosowana... Wtedy też złoty polski był oparty nie na złocie, a cynie... społecnym!
UsuńAndrzeju - porzucanie szturmówek to był błąd. Nigdy tego nie robiłem. Drzewce zawsze znalazło jakieś sensowne zastosowanie w gospodarstwie domowym. najczęściej zastępowało złamany trzonek grabi.
UsuńTrzeba jednak było odpowiednio wcześniej się urwać, bo na "mecie" pochodu odbierali rekwizyty.
Taką samą filozofią kierowałem się na "czynach społecznych". Zawsze jakoś je skracałem i do domu maszerowałem z całkiem nową łopatą czy szpadlem.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPosiadam uregulowany stosunek do państwa i do kościoła
OdpowiedzUsuńtakoż. W Józefa Robotnika nie wierzę, a Karolek Marx przynajmniej zaistniał. Pochody pierwszomajowe - gdyby kto pytał - uwielbiałam :) Dla dzieciaka był to dzień pełen atrakcji, niczym odpust w kościele farnym!
Zazdroszczę Ci, Frau Be, tak mocnego kręgosłupa ideowego!
UsuńA lata mego dzieciństwa równie ckliwie wspominam.
Ach, gdzież te niegdysiejsze, pierwszomajowe śniegi?!
buziule
Co do mnie, pamiętam tylko śniegi na Wszystkich Świętych.
UsuńTo się nazywa, Frau Be, pamięć historyczna, mimo, że z pozoru tylko meteoroligiczna!
UsuńWitaj!
OdpowiedzUsuńPamiętam 1- Maja sprzed laty: pochody, prace społeczne i cieplutko na dworze.
Nie wspominam źle.
Dziś wypoczywam, bo mam wolny dzień w pracy.
Pozdrawiam Cię serdecznie:)
Te prace społeczne, Morgano, również mnie ujęły! Toż był to parytet, na którym opierała się aluminiowa złotówka!
Usuńcałuski
i niech ta majówka prawdziwie majową będzie :)
OdpowiedzUsuńzbyt szybko straciliście tatę, zbyt szybko tylko zdjęcia i wspomnienia Wam zostały, żal :(
Tata osierocił boleśnie moją najmłodszą siostrzyczkę Izunię. W chwili jego śmierci miała zaledwie 5 latek.
UsuńToteż mnie przyszło jej ojcować i do dzisiaj, gdy się spotykamy (Iza mieszka w Niemczech, w Reńskich Górach Łupkowych; Rheinland - Pfalz), szklą nam się oczy!
W tym roku to urocze maleństwo kończy 50! Nadal jest piękną kobietą!
uściski
W 1960 pognano nasze Liceum "dobrowolnie" - jak cały Lublin - na pochód. Mieliśmy po 19 lat, byliśmy w piątej klasie [nasza szkoła była pięcioletnia],grzało reakcyjne słońce, było wręcz nieprzyzwoicie nieproletariacko miło, a nam dano do rąk czerwone szturmówki... Nasza męska trzynastka postanowiła się "urwać". Nasz klasowa piękna pleć została. Koło Saskiego Parku wręczyliśmy "na chwilę" szturmówki pierwszoklasistom, którzy już mieli co prawda swoje... Tyle nas widziano... Podobno wyglądali nader osobliwie - każdy piętnastolatek z dwoma szturmówkami - i wzbudzili zapewne niejaką sensację, skoro wezwano "na dywanik" Dyrektora [ta wielka litera to znak bezmiernego szacunku dla wspaniałego Człowieka], któremu polecono wszystkim "obniżyć oceny z zachowania". Rzecz w tym, że na świadectwach maturalnych takiego czegoś nie było, zatem Salomonowie" z KP PZPR polecili obniżyć oceny z "najważniejszego przedmiotu". Obniżono więc...z wychowania fizycznego... Zwisało nam to jak księdzu katecheza. Tylko prymus klasowy zemdlał przy pobieraniu świadectw - same "piątki" i "trója"... Może dziś w Instytucie Promowania Niedorzeczności "robi" za ofiarę komuny? A swoja drogą - dziś zapewne obniżka dotknęłaby religię...
OdpowiedzUsuńTa obniżka z religii, Sir, powinna dziś dotknąć przede wszystkim księży katechetów, bo ich owieczki nieraz jeszcze oberwą w dupę!!!
UsuńA Twoim sercu ciągle Maj i to jest piękne, Your Excellency!
serdeczności
1 Maja uwielbiałem, bo na pochody nie chodziłem. Raz w klasie przedmaturalnej zgłosiłem się na linię "Startu", bo sprawdzano obecność, ale zaraz potem szturmówkę wkręciłem w szyny i jako cywil dałem nogę. Oczywiście było to okupione jakąś karą, ale jako szkolnemu fotografowi i elektronikowi odpuszczano ten grzech.
OdpowiedzUsuńNatomiast uwielbiałem siedzenie przed TV, bo wtedy pokazywano stolice całego świata, także zachodniego.
Teraz po latach się zastanawiam, czy za te "karne pochody pierwszomajowe" należy bardziej winić system, czy tych co w nim uczestniczyli?
Nie należy, Andrzeju, winić nikogo, bo zaco?! za niewinność wieku szczenięcego?!!!
UsuńZapewne, podobnie jak ja, masz już swoją prywatną listę proskrypcyjną i, założę się, komunistów tam niewielu (poseł twarzysz S. Piotrowicz mógłby robić co najwyżej za worek bokserski!)
z młodzieżowym uściskiem dłoni
Majowka juz za mna, jutro do fabryki, kapitaliscie kieszenie nabijac. :(
OdpowiedzUsuńJa zawsze lubilam pochody pierwszomajowe, najpierw z mama za raczke, pozniej za raczke z kims innym. Bylo fajnie, swojsko, wesolo, a ja bylam mloda, piekna i niecalowana. Teraz jestem juz tylko i.
Bylismy dzisiaj z psem na pochodzie, w lesie. Przemaszerowalismy 8 km po gorkach i dolkach, bez transparentow, ale z entuzjazmem. Teraz odpoczywamy.
Niech sie wiec swieci!
Z tym niecałowaniem to chyba, Anne - Marie, delikatna kokieteria.
UsuńNadrabiam zatem braki Twego niepokalanego dzieciństaw i całuję z ochotyą, ba, z okomą niemal!
Z moją psiunią Tolą też odbywamy spacerki dłuuugie i... moczopędne!
1 Maja to fenomen...
OdpowiedzUsuńa. Święto Pracy - a byczyli się wtedy wszyscy; pojawiały się "atrakcyjne" towary - masło, konserwy, wata - proszę Pan, wódki gatunkowe...
b. "Niech się ś-w-i-ę-c-i 1 Maja"!!! W ustroju antyreligijnym?
c. Dziś nagle to "Święto Józefa - Robotnika" - a to był przecież [o ile był]zwykły cieśla- rzemiecha, być może kolaborujący z rzymskimi okupantami i dostarczający im oliwkowych krzyży do wiadomych celów, na dodatek bez przynależnści cechowej i związkowej... Co na to NSZZ Solidarność tego drugiego pana Dudy? Sklepy w moim miasteczku zamknięte, bo "ksiądz zakazował" [Józefa - Robotnika!!!]...Ani wódki, ani piwa, ani"żadnej rzeczy, która jego jest". Sussssza...
I tylko pan Duda - ten pierwszego sortu - uratował święty obraz, który cudownie chciał się wywrocić podczas nabożeńswa...
Klasie robotniczej i bezrobotnej poświęciłem swój dzisiejszy post [a jest to post zupelny]
Słusznie, Bimbrusiu, podzielam Twój smutek. Na pociechę stary łaciński sofizmat:
UsuńQui bibit dormit,
W nalepszej formie,
Qui dormit non peccat,
Bo byłby to nietakt,
Qui non peccat, sanctus est,
Niech go ye*ie bury pies!
Ergo qui bibit sanctus est,
Yes, yes, yes!!!
Niechże Ci Maj - naj, naj, naj...
Swojsko tu...
OdpowiedzUsuńZ Międzynarodowym Dniem Pracy i Bezrobocia!
A jak?! A co?!
Usuń"(...) Bo między Bugiem a Odromnysom,
To najważniejsze ze wszystkich my som!"
(Ludwik Jerzy Kern)
ukłony
@Andrzej- A.K....
Usuńznam całość na pamięć...
"Obojętnie, jak jest na dworze
My zawsze wstajem w lewem humorze
etc"...
najbardziej lubię ten fragment:
"O, idzie jakieś chłopię
No to co?
No to mu dokopiem
Niech wie!"
nigdy nie miałem w szkole serca do nauki wierszy na pamięć, ale ten po jednym przeczytaniu z "Magazynu Polskiego" miałem wykuty na blachę...
Bo to wiersz, Piotrze, taki życiowy! "Magazyn Polski" również czytałem od deski do deski...
UsuńMam i ja swoje wspomnienie z obchodów, pochodów...
OdpowiedzUsuńByło to w Bydgoszczy. Nasza szkoła brała udział w jakichś pokazach gimnastycznych z tej okazji. Kolumny szkolne, ubrane w białe spodnie i białe gimnastiorki, takież i tenisówki zagospodarowały całą płytę boiska Zawiszy Bydgoszcz. Nasza kolumna wchodziła na stadion jako ostatnia. Na jej czele, mimo moich oporów ustawili mnie. Nie miałem wyjścia... Mus to mus. Podobało mi się to,że nie będę musiał wykonywać ćwiczonego dość długo układu na tysiące rąk i nóg, bo jakoś tak wyszło, że mało ćwiczyłem i byłby obciach co się zowie. Wprowadziłem kolumnę i stałem grzecznie na jej czele aż zakończył się pokaz i część oficjalna. Okazało się, że przy wyprowadzaniu ze stadionu nasza kolumna wychodzi jako pierwsza, a kto na jej czele? Ja!!! A za mną jak okiem sięgnąć czwórki dorodnej młodzieży sprężysty krok stawiany według marsza granego przez orkiestrę wojskową...
Byłem najważniejszy. Nigdy w życiu nie przytrafiła mi się taka fucha aby bez przygotowania prowadzić tyyyyle ludzi. Może dlatego zapamiętałem?
Dobre, podoba mi się :-)) I gdzie te tyyyle ludzi wyprowadziłeś? Mam nadzieję, że nie na manowce ;-) Chociaż, może ja bym skorzystała z takiej okazji... ;-)
UsuńWyjście ze stadionu było naprzeciw trybuny, a wychodziliśmy bieżnią. Pięknie prezentowała się ta kolumna w łuku bieżni. Zaraz za bramą wszyscy rozeszli się i wracali do domów własnym staraniem.
UsuńMyślę że wyszli na ludzi
"No i dobrze! No i na zdrowie!
UsuńTak wychodzi się na człowieka"...
Władysław Kazimierz Broniewski
@tatul
UsuńPamiętasz, tatulu: "Nie matura, lecz chęć szczera..." W tamtym bojowym szyku byłeś przynajmniej kapitanem!
@maradag
UsuńPamiętasz, Dagmaro, baśń J.Ch. Andersena - "Czarodziejski flet"?!
Takoż mi się kojarzy...
buźki
@@ tatul, Sir Absurd
UsuńAch, wyszłam za mąż i zaraz wracam,
Ktoś wyszedł z siebie i stanął obok,
Wyszedłeś na swoje, a to się opłaca,
A wyjść na ludzi, to praca nad sobą.
Dobrze mieć i to się przyjmie
Takie wyjście awaryjne,
Ze względów chyba oczywistych
Przy Biurze Wycieczek Osobistych!
Klaterku, dowcipy i wspomnienia jak zwykle znakomite :-)
OdpowiedzUsuńNiekiedy mi się wypsnie,
UsuńA potem i tak przyschnie...
ściskam
Tęsknicie za komuną jak ksiądz Jacek za probostwem...
OdpowiedzUsuńPodziwiam...
janjanowic.blogspt.com
Najsamprzód dziękuję Ci, Janie, żeś tu zabłądził.
UsuńTutejsza komentująca zdrowa, dorodna i nad wiek rozwinięta młodzież miieści się, poza nielicznymi wyjątkami, w przedziale metrykalnym 50+ - 70+ ...
Mój Żelazny Komentariat to, powtarzam nieustannie a upierdliwie, arystokracja blogosfery. Wszyscy bez wyjątku, w rubryce wykształcenie, piszą: wyższe, a niektórzy szczycą się uczciwie i mozolnie zdobytymi doktoratami.
Czy nam tęskno za komuną, za tym potworem, który zeżarł nam najlepsze nasze lata?!!!
Zgadnij, sprawdź, odpowiedz.
To, że w tych czasach przyszło nam spędzać nasze dzieciństwo, młodość i wstępującą dorosłość, jest najprawdopodobniej ponurym żartem Najwyższego, Jahwe, Allacha, Buddy czy innego Wielkiego Konstruktora. In saecula saeculorum, yeeeb!!!
Wilkommen, Bienvenu, Welcome
niedawno mój znajomy wspominał, jak złamał nogę na nartach... wychodzi na to, że TĘSKNIŁ za tym wydarzeniem i zapewne marzył o powtórce...
Usuńtym razem wśród doktorantów trafił się doktor logiki...
Uściślij, Piotrze, jakiej logiki: matematycznej, formalnej, chłopskiej czy babskiej?!!!
Usuńlogiki buracko - nadinterpretacyjnej, ale lepiej tego nie rozwijajmy, bo może ktoś tylko udawał buraka w ramach autoironicznego żartu?... taki rodzaj poczucia humoru należy podziwiać, a nie nabijać się zeń...
UsuńBuraki i głąby,
UsuńTe biedne zombi
I inne zmory
Też mają humory.
I kac wszechpolski znany -
Bogoojczyźniany.
Maj zawsze pogodnie nastrajał mnie. Pamiętam też, jak kiedyś w pracy, kierownictwo przymuszało iść na pierwszomajowy pochód. Nie było "Boże zmiłuj się". Co tam, jak pogoda była to i jako tako było, ale gorzej jak padał deszcz i pod parasolem - ten pochód trzeba było znieść.
OdpowiedzUsuńWarto wspomnienia z lat młodości przywołać, ja zawsze oglądając stare zdjęcia, mam łezki w oczach. Jak piękne są wspomnienia...
Serdeczności.
Nierzadko zdarzało się, JaGo, że "pochodnikom" na głowy padał śnieg. Widocznie św. Józef Robotnik z Karlem Marxem jakoś się nie dogadali lub ich grypsy gdzieś po drodze się zawieruszyły! A ta łezka w oku kręci się i kręci:
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=WfSnMXlqWzA
Może wymyslilibyśmy jakąś majową potrawę?!
buziulki jak z marcepanu kulki
Oj tak, kręci się kręci, aż do bólu. Więcej za nami, mniej przed nami :( Ale takie jest życie.
UsuńKlaterku byłoby wspaniale taką potrawę majową wspólnie stworzyć, a co masz konkretnie lub w przybliżeniu na myśli? A jak byłaby proza i wiersz, to już byłoby wspaniale. Oczywiście Ty wiersz, ja proza.
Serdeczności.
Serdeczności.
Dziś, JaGo, wyjeżdżam z moją psiunią Tolą w góry.
UsuńWprawdzie może tam lać, ale my też będziemy... lali!
ściskam i tryskam (optymizmem, rzecz jasna!)
Lubiłam razem z uczniami i harcerzami chodzić na barwne pochody pierwszomajowe. I tyle w Twej prześmiewczej kwestii.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam majowo.
Cytuję Ci, Anno, fragment piosenki kabaretowej z 1973 r., wykonywanej wonczas przez śląski kabaret "Bunkier":
Usuń"Już nas nie straszą resztki obszarnictwa,
Niech szczeka sobie Radio Londyn,
Idziemy w lepszą, jasną, piękną przyszłość
I każdy będzie miał... długopis!
Za parę lat tu staną szklane domy
I jakiż piękny będzie świat!
Kochana Polsko, ty zobaczysz,
Co zrobią z ciebie za czterdzieści lat!
I zrobili, Anno, łoj, zrobili!
serdeczności
na pochody z wiadomych(nieideologicznych)względów nie chodziłam, ale ich ludyczną część, która miała miejsce po przemarszu bardzo lubiłam:wesoło było, smakowicie i słodko było. Życzę dużo zdrowia.
OdpowiedzUsuńI niechże to, Iwonko Kochana, nadal będzie święto radosne i rodzinne, mimo, że pierwszomajowa genealogia jest równie ponura jak np. Dzień Kobiet!
Usuńuściski i całuski
To i ja macham majowo, niech się rozszaleje maj, niech nam w sercach gra muzyka! Bardzo sprytnie wplatasz wątki rodzinne i słychać, że humor po tatusiu:-)
OdpowiedzUsuńŚciskam świątecznie:-)
Ściskam i tulę maaajooowo!
UsuńSentymentalnie się zrobiło...
OdpowiedzUsuńPamiętam pochód 1 Maja, ja w sandałach, a tu śnieg😂😁😀
zolza73.Blogspot.com
Bywały takie anomalie, Joanno. Jednakże w maju Natura w całej swej urodzie jest... kobietą (Henri Frédéric Amiel,http://portalwiedzy.onet.pl/70371,,,,amiel_henri_fr_d_ric,haslo.html)
OdpowiedzUsuńuściski
Jak zwykle Klaterek na najwyższym poziomie!!!!
OdpowiedzUsuńA zajrzyj jeszcze do mnie pod komentarz o kurach bo tam mądra dyskusja się zaczęła...
:-)
Dzięki, Stokrotko, już biegnę...
Usuńcałuski w biegu
Andrzeju, słucham "Czas relaksu". Temu śląskiemu językowi pasuje, by był z Tobą. Dziękuję za świąteczną ucztę."Jak to nagros po polsku , to dopiro byndzie hit". Doskonałe.
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=ZHxzXXDwKws
Zasyłam serdeczności
Miło mi, Asiu, ze robisz takie muzyczne wykopaliska!
OdpowiedzUsuńPastisz tem popełniłem w 1974 r.
Mniej więcej 10 lat później spotkałem się z Andrzejem Rybińskim, wykonawcą oryginału.
Polubiliśmy się od razu. Przyznał mi się, że chłopcy z jego kapeli, gdy chcieli go wkurzyć, to śpiewali w garderobie moją śląską wersję.
Obecnie, gdy Andrzeja rzuci na Śląsk, to śpiewa na koncertach właśnie moją wersję.
Do mych najbardzej spektakularnych osiągnięć "w tym temacie" należy translacja na śląski hitu F. Sinatry "My Way".
serdeczności+
a ja tam chetnie do majowych lat sie dawnych przeniose i moja mlodosc wskrzesze... ale poetka...o tak mlodosc, teraz z ta wiedza wiem , ze popsuli, ale i tak bylo pieknie, bo mlodosc jest piekna ;)))))
OdpowiedzUsuńMłodość, Katarzyno, jest zawsze piękna!Warto żyć choćby dla krótkiej, pięnej chwili.
Usuń"Verweile doch! du bist so schön!" - Johann Wolfgang von Goethe
ściskam