wtorek, 11 lipca 2017

Skojarzynki

                                                                       


     Lata temu jeden z moich dobrych kumpli z branży Olek T. (na antenie radiowej oraz na estradzie znany jako Masztalski) w jednym z naszych śląskich lokalnych dzienników redagował tzw. „skojarzynki” czyli nowe, często przewrotne znaczenia wyrazów. Z niezmierną przyjemnością podjąłem się tej uroczej i beztroskiej zabawy. W wielkiej nieśmiałości mej tuszę, iż Szanowny P. T. Komentariat wesprze mnie, w swych komentarzach, w „tym temacie”.

Alikwota – nocna taryfa p. Aleksandry
Banialuka – zanik pamięci

Całun – napaleniec

Drogeria – podwyżka cen artykułów pierwszej potrzeby

Elementarz – więzienie o zaostrzonym rygorze

Flakon – inaczej impotent

Grynszpan – ruch ekologiczny

Hipnoza – ujeżdżanie konia wierzchowego

Iloraz – podstawowy element spowiedzi

Jenot – niejadek

Kretyn – górnik dołowy

Laser – gajowy

Łajno – dlaczego nie?!

Magnat – uzbrojony bandyta

Nawała – prezerwatywa

Oberża – kastracja

Panikara – jędzowata żona

Rozbitek – kotlet schabowy

Sadza – kara bezwarunkowego więzienia

Tłumik – kontrmanifestacja opozycji politycznej

Ustawka – pocałunek

Włóczka – podróżniczka

Zbereźnik – mieszkaniec Berezy

Żabot – taniec godowy żab i ropuch
  
Do roboty, do roboty...

                                              
 
 




.

.

sobota, 8 lipca 2017

Historia c i o ł e m się toczy...



     Nareszcie! Nowe ustrojstwo podłączone, programy zainstalowane, foldery i pliki wgrane. Wystarczy mi jeszcze do końca rozgryźć „dziesiątkę” (system operacyjny „Windows 10”) i będę po sieci poruszał się tak swobodnie jak elektron lub ping – pong.

    Czas netowej absencji poświęcałem zaległym lekturom. 
I tak oto wpadła mi w ręce urocza i pouczająca książka Mirosława Żuławskiego „Album domowe”:

Mirosław Żuławski, Album domowe. Warszawa 1997, „Twój styl”, s.432.


Tamże, na str. 301, natknąłem się na taki oto cytat:

  
„Nie ma nic gorszego, jak zmieszać głupotę z podłością i wyposażyć je w środki działania ( o lubelskich prapoczątkach PRL )”.

Déjà vu?!!!
 

sobota, 1 lipca 2017

KOMUNIKAT

     Siada mi obecny komputer, stąd moja długa tu nieobecność. Doszło do tego, że to, czy wejdę na swój blog, stało się niemal loterią! Następnie jak w znanej piosence Beatlesów - "With a Little Help of My Friends", stałem się parę dni temu właścicielem nowego, sprawnego ustrojstwa.
     Trochę potrwa instalacja najważniejszych programów, wgrywanie folderów i plików.
     Proszę Was zatem o wyrozumiałość i cierpliwość, i do rychłego zobaczenia!
Andrzej - Art Klater
                                                      

piątek, 23 czerwca 2017

Papa Day - papa dance ( z radości!)...

                                                                             


                                                                              K L I K

     Idzie przez moje serce
    stary ojciec
    Nie oszczędzał w życiu
    nie składał
    ziarnka do ziarnka
    nie kupił sobie domku
    ani złotego zegarka
    jakoś nie zebrała się miarka

    Żył jak ptak
    śpiewająco
    z dnia na dzień
    ale
    powiedzcie czy może
    tak żyć niższy urzędnik
    przez wiele lat
    Idzie przez moje serce
    ojciec
    w starym kapeluszu
    pogwizduje
    wesołą piosenkę
    I wierzy święcie
    że pójdzie do nieba


  
  – Tadeusz Różewicz


                                                       


                                                                            
                                               K L I K

                                                                                     

środa, 7 czerwca 2017

Pogawędzimy sobie nieco...

                                                                             


     Od 2003 r. 7 czerwca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Seksu. Datę tę wyznaczyła Rada Tradycji Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę, że w krajach europejskich coraz częściej występuje zbyt niski przyrost naturalny, dzień poświęcony seksowi jest jak najbardziej potrzebny i uzasadniony.
 Mało tego, zaleca się, aby ten nader ważny dzień przebiegał bez rozmów o "bólu głowy", impotencji, oziębłości, frustracji i utrudniających zbliżenia: cukrzycy, stresu cywilizacyjnego i wielu innych schorzeniach...
 Podobno Polak potrafi, ale czy na pewno stać go na to?! Już sobie wyobrażam te wystąpienia na mównicy sejmowej, burzliwe dyskusje w kuluarach i enuncjacie prasowe!
A może by tak zacząć ab ovo czyli od domowego zacisza?!

 Baśka mała raz tatusia
Zapytała, czy tylko siusia się tym
Albo co złego z tego może być?!
 Widziała na dvd…
 Tata prosto po robocie
 I zatkało go, że pociecha ma taki zgryz,
Jakoś poradzi sobie z tym!

Wziął Basiunię na kolana
I przytulił, rzekł, kochana,
Chciałbym to wytłumaczyć…
To znaczy… wydaje się chyba mi,
Że seks, goły seks
Dokładnie głupi jest, wiesz,
Byle gdzie i za byle co
Można kupić to i zakonsumować
Zawodowe te panienki
Nie zdejmują nawet sukienki do tego…
 Nic dobrego… i boli głowa… niemal kac!
Dlatego seks, goły seks
Dokładnie głupi jest, Basiuniu,
Głupi jest na bank!
(2000)


                                                                             



     Przeciętni Polacy płci obojga mają tu podobno problem. Nie ma bowiem żadnych zaleceń, eksplikacji czy instrukcji jak to Święto obchodzić?!
Jako zatwardziały i notoryczny młodzieniec, spróbuję choćby szkicowo ten ważki problem jakoś rozplątać, a może i... przespać.
     Podobno ten, który sądzi, że do końca zrozumiał kobiety, jest prawdopodobnie kretynem. Warto jednak spróbować:

                                                                                 




     W swej rozbrajającej naiwności śmiem uważać, że wszelkie miłosne igraszki powinny słodkie i zdrowe:

                                                                         





     A jeśliby na to spojrzeć z męskiego punktu widzenia. To może być nader proste i banalne:

                      
                                                                                
:

     Są też mężczyźni bardziej skomplikowani, których czasami nazywamy... intelektualistami. Sa oni humorzaści, wybredni, trzeba też z nim pochodzić, porozmawiać i chyba, choć odrobinę ich zrozumieć!


                                                                                 




     Te potyczki, bitwy i wojny z biegiem czasu przechodzą, ubarwiają nasze wspomnienia, ale i czasem mogą wywołać zabawne nieporozumienia.


                                                                                 




                                                                             
     I tak pogawędziłem sobie nieco... Prawdziwy męźczyzna powinien jednak to robić, zamiast o tym gawędzić! Jednakże JAJAKOBYŁY...