poniedziałek, 30 września 2013

Wpuszczony w maliny...

      Coraz bliżej do gościnnego postu, który Wam obiecałem. No cóż, mam chyba dobrą rękę w wyborze mych blogowych ulubieńców i ulubienic. Autorka gościnnego postu to Malina M. Post ten poprzedzam wywiadem z mym Gościem, aby przybliżyć nieco jego sylwetkę, a także uzasadnić mój wybór. W mym przeszłym, lepszym życiu byłem także etatowym dziennikarzem w jednej ze śląskich gazet codziennych, więc przeprowadzanie wywiadów, to niemal już mój nawyk. Malina M na początku miała małe opory, co do tej „wiwisekcji”, jednakże, gdy przeczytacie jej odpowiedzi na moje pytania, to chyba stwierdzicie, że wybrałem cudownego gościa. Szczerość, bezpośredniość, lekkość i niesamowity wdzięk płynących słów, osobiście mnie powalają.

     Sądzę, że obecny tu Szanowny Komentariat da się wpuścić w maliny, tak jak to szczęśliwie zdarzyło się staremu Klaterowi.

Zatem do adremu:
                                             


    1. Mój nick Art Klater to fonetyczny zapis angielskiego wyrażenia „art clutter”, co można przetłumaczyć jako „artystyczny rozgardiasz” Jaka jest geneza Twego – Malina M.?

      Z moim nickiem sprawa nie jest tak prosta. Miałam aż trzy różne nicki. Pierwszy nick, jakim posługiwałam się na forach i blogach, to – "wstrętny liberał" .Taki prowokacyjnie przekorny nick. To były czasy, kiedy zaczynały wykluwać się terminy: "prawdziwy Polak", "prawdziwy katolik". A ja to niby kto?!

    Pierwszy blog, na który w życiu trafiłam, to był blog Lecha Wałęsy, Nie miałam pojęcia na czym blogowanie polega, naciskałam linki osób, które tam mądrze komentowały i tak trafiłam na blogi Tomasza i Krystyny, jak się potem okazało, dwójki polonistów. To oni namówili mnie na założenie własnego bloga, zaprotestowali jednak stanowczo przeciwko wstrętnemu liberałowi, Tomasz nadał mi nick Miła Liberałka a Krystyna nick Biruta, z połączenia tych dwóch stworzyłam sobie nick Biruta M Liberałka i pod tym nickiem pisałam kilka lat.

     Miałam blog w Onecie. To był taki trochę nietypowy blog, refleksje na temat życia pisane przez pryzmat historii fiołkowej świnki Violuni (emoticon) i świerszcza Waldemara. Na tym blogu nie poruszałam tematów politycznych. Pewnego razu trafiła do mnie miła starsza Pani, starsza o kilka lat od mojej Mamy. Zaprzyjaźniłam się z Panią, bo mam sentyment do starszych ludzi. I pewnie do dziś byłabym Liberałką, gdyby Pani owa nie trafiła na polityczny blog mojej koleżanki. Wtedy zaczęła się jazda. Pani wyczytała tam, że lubię Premiera Tuska. Epitety na temat mojej inteligencji to mały pikuś, Pani zaczęła mi pisać, że ją obrażam takimi wpisami, że lubiąc premiera pluję ma jej przeszłość powstańczą , każda moja, nawet najdrobniejsza, wzmianka o PO doprowadzała Panią do pasji.

     Przestraszyłam się. Nerwy w tym wieku to zabójca a czy ja nie mam dość własnych kłopotów, żeby brać na sumienie starszą osobę. Powoli przestałam pisać u siebie. Komentowania politycznego, na znajomych blogach, nie potrafiłam sobie jednak odmówić. Zmieniłam więc nick i zaczęłam świadomie robić błędy ortograficzne. Żeby trudniej było mnie rozpoznać wybrałam sobie najbardziej badziewiasty nick, jaki mi przyszedł do głowy czyli Malina a że Malin w blogosferze jak psów to dodałam sobie, do tego tortu, jeszcze dwie wisienki, czyli M i gwiazdkę - tak powstała Malina M*. Żeby uwiarygodnić postać po pewnym czasie stworzyłam nowy blog. Tytuł sam mi się narzucił - „w malinach” Blog miał być prowizorką. A że na świecie nic trwalszego od prowizorek to przyzwyczaiłam się i do nowego miejsca, i do nieszczęsnej Maliny . Po dłuższym czasie, jak już Pani zapomniała o moim istnieniu, przyznałam się wszystkim znajomym do mistyfikacji. Na blogach jestem więc teraz i Maliną i Hanią (to zdrobnienie od Anny, czyli od mojego prawdziwego imienia). Nawet, muszę przyznać, Malinę polubiłam.

                                                 



    2. Wiele osób, niezależnie od wieku, stwierdza: polityka mnie nie interesuje. Jak ty ustawiasz się do polityki jako społecznej aktywności?

      Polityka to jest coś, co mnie pasjonuje i wciąga już od dosyć dawna. Jestem, jak na kobietę, bardzo rozpolitykowana. Dyskutuję na forach i na fejsie, ale bezpośrednio nie biorę udziału w politycznej działalności. Uważam, że politykę musi się uprawiać z pasją, a co za tym idzie trzeba się jej poświęcić.

     Mam ważniejsze pasje, mój zawód pochłania mi wiele czasu i zapału a na dodatek jestem bardzo przywiązana do życia rodzinnego, właściwie to ono jest dla mnie najważniejsze. Nie da się pogodzić trzech rzeczy. Pogodzenie dwóch jest już rzeczą trudną a nie chcę, będąc do wszystkiego, być do niczego. Moja polityczna działalność ogranicza się tylko do pisania na politycznym blogu krótkich satyrycznych tekstów, ilustrowanych politycznym fotomontażem .

    Te fotomontaże to mój konik, przypadkowo, robiąc plakat, spróbowałam zmontować coś sobie. Teraz bawi mnie kombinowanie osób, miejsc i sytuacji i dobieranie do tego odpowiednich słów. Te moje polityczne fotomontaże, puszczone w wirtualny obieg, żyją swoim życiem. To mój wkład w politykę. Myślę, że żart i śmiech to mocna broń, zwłaszcza teraz, kiedy wszelkie granice słowne zostały przekroczone. Potwarz, obelga i oszczerstwo nie robią wrażenia, ale wyśmianie chyba jeszcze tak, myślę, że im delikatniejsze tym działa mocniej. Ale może się mylę.

                                                    



    3. Jakie są twoje ulubione beletrystyczne lektury?

     Ma być zgodnie z prawdą więc odpowiem bez owijania w modne, bawełniane ciuszki : książki do których często wracam i o których myślę w najdziwniejszych sytuacjach życiowych to: „Ania z Zielonego Wzgórza”, „Mały Książę”, "Trylogia" Henryka Sienkiewicza, to te dobrze znane, z mniej znanych to „Rapsodia Świdnicka” Władysława Jana Grabskiego i przejmująca powieść Denise Legrix, „Taka się urodziłam”. Do tej książki wracam w często, pomaga mi wziąć się w garść i bez marudzenia pójść do przodu. Uwielbiam też kryminały Agathy Christie i Joanny Chmielewskiej. A poza tym, to ja jestem pies na poezję. Mistrz Gałczyński z jednej strony a Roman Brandstaetter z drugiej. O całym środku nie powiem, bo opowieści nie skończę.

                                                     



    4. Czy Twoje wykształcenie i wykonywany zawód rozwijają bezpośrednio Twój niewątpliwy literacki talent?

     Talent to zbyt wielkie słowo, prędzej zamiłowanie do pisania. Od małego uwielbiałam czytać, biegałam do biblioteki i znosiłam do domu, co się dało. Rodzice trochę studzili ten mój dziki zapał, bo oczy mam bardzo kiepskie … ale od czego spryt, latarka i kołdra.

     W szkole nie wybrałam jednak klasy humanistycznej, poszłam do matematyczno-fizycznej, bo to matematyka była dla mnie królową nauk, zresztą jest do dzisiaj. Teoretycznie powinnam nabawić się rozdwojenia jaźni latając z kółka matematycznego, na kółko polonistyczne, zahaczając po drodze o scenę i szkolny kabaret. Chciałam zostać reżyserem teatralnym ale doszłam do wniosku, że z czym do gościa, szans nie mam. Jedynym zawodem, jaki wtedy, według mnie, łączył przedmiot humanistyczny ze ścisłym, czyli polski z matematyką, to była architektura, a że rysować i fantazjować lubiłam od dziecka to zostałam architektem. Potem jeszcze trafiła się okazja urywania z pracy, kosztem wyjazdów na uczelnię, więc dorobiłam sobie podyplomowe studium z konserwacji zabytków.

     Zafascynowanie architekturą, a zwłaszcza zabytkami, przyszło dopiero kilka lat po studiach, kiedy zaczęłam samodzielnie projektować. Czy ten zawód rozwija moje zamiłowanie do pisania ? TAK - po trzykroć TAK.. Po pierwsze zabytki, zwłaszcza obcowanie ze z ludźmi, którzy konserwacją się zajmują. To zwykle pasjonaci o ogromnej wiedzy. Wyobraźcie sobie jak, współpracując ze swoim dawnym profesorem, chodzę po gotyckich piwnicach a on opowiada, opowiada, opowiada pięknym językiem. Dotykam wilgotnej, wapiennej zaprawy i widzę to, o czym mówi. Widzę ręce, które wyrabiają wielkie gotyckie, porowate cegły, widzę dłuto, które delikatnie wchodzi w kamień.

     Architekci często myślą obrazami a potem te obrazy opisują, z czasem coraz łatwiej dobrać słowa a wtedy „odpowiednie dać rzeczy słowo” sprawia przyjemność. Kiedy pracuję nad obiektem zabytkowym zaczynam od źródeł, czyli od historii. W archiwach, u Konserwatora Zabytków, można trafić na perełki. Po drodze wyczytuję więc i odnajduję niewiarygodne materiały, które aż proszą się o opisanie. Tak sobie czasem myślę, że taka, na przykład, mumia kota, umieszczona w suficie, nad łożem pani hrabiny, godna jest opisania. Czasem myślę sobie, że tyle ciekawych rzeczy w czasie projektowania odkryło się w zabytkach, że warto komuś o tym opowiedzieć, szkoda, żeby tak w niebyt pofrunęło. Warto zainteresować ale do tego nie wystarczy zwykłe podanie faktu więc staram się wprowadzić trochę humoru. Żeby ożywić nudne wywody , muszę też kombinować określenia, którymi da się obrazowo zastąpić określenia fachowe, usiłuję, za pomocą słów, obrazek techniczny, wektorowy, zamienić w plastyczną fotografię. Czasem może się udaje. To by było po pierwsze. Po drugie, to oprócz ratowania zabytków, tworzę projekty nowych, własnych obiektów, a przy tych projektach nie tylko rysuję i liczę, również piszę i to sporo. Opis techniczny liczy zwykle dwadzieścia do trzydziestu stron. Jest pisany językiem suchym, technicznym, bardzo precyzyjnym, ale jedna strona opisu jest odmienna. Jeden z punktów nosi tytuł „opis rozwiązania projektowego” przekładając na normalny język – „co poeta miał na myśli” W tym punkcie to muszę rozwinąć wszystkie swoje umiejętności pisania, żeby przekonać do rozwiązania, muszę często karkołomne słowne figury wyczyniać, żeby pogodzić rzeczy teoretycznie nie do pogodzenia, muszę tak opisać swoje „dzieło” by konserwator zabytków nie dostał zawału, pożarnik nie miał ochoty mnie zamordować a inspektor sanitarny, na wstępie, nie wyrzucił projektu do kosza i żeby wszyscy jakoś dali się przekonać do wzajemnych ustępstw.

     Uwierzcie – takie słowne lawirowanie i kombinowanie rozwija zmysł „pisarski” i z czasem „lanie wody” staje się coraz łatwiejsze. I jeszcze coś – mój zawód wymaga umiejętności sprzedania własnych koncepcji, bez tego nie da się w tym zawodzie istnieć. Pomijam przetargi, ale konkursu bez słownego roztaczania własnych wizji wygrać się nie da, innymi słowy bez „wprawek literackich” cieniutko by było.

     I wreszcie po trzecie – mój zawód wymaga umiejętności fotografowania. Robiąc zdjęcia techniczne czasem łapię w obiektywie jakiś moment, który mnie zachwyci , potem mój zachwyt ubieram w słowa. Ja jestem wzrokowcem często myślę obrazami, moje notki zwykle są komentarzem do fotografii, rzadko zdjęcia bywają ilustracją tekstu.

                                                     



    5. Czym jest dla Ciebie blogowanie (np. pasją,, odmianą życia towarzyskiego, po prostu zabawą itp.) i czego oczekujesz od swych komentatorów?

     Blogowanie to, z jednej strony, odskocznia od pracy i codzienności, przeniesienie w inny świat. Kiedy tak sobie popracuję nad opisem technicznym do projektu, jak w głowie zalęgną się dziesiątki terminów technicznych, jak zmęczy mnie uważanie na każde słowo i oglądanie go dziesięć razy, ze wszystkich stron, to mam ochotę wejść na blog i fruuuuuuu - odfrunąć w abstrakcję albo napisać wierszyk o pijanym płocie, albo zamyślić się nad poetyckim zdjęciem.

    Z drugiej strony - blog to świat, w którym spotykam przyjaciół, takie dopełnienie przyjaźni z realnego świata. Cieszy mnie poznawanie ciekawych ludzi, zaglądanie do ich świata przez dziurkę od klucza. Czasem przyjaźń idzie dalej i sobie pomagamy. To jasna strona wirtualnego świata. Poza tym – lubię zabawę słowem. Lubię też opowiadać o swojej pasji i do świata zabytków przyciągać, najbardziej opornych i najmniej do staroci przekonanych.

     A czego oczekuję od odwiedzających? Że się uśmiechną, kiedy piszę żartem, że przystaną na moment nad refleksją i podzielą się swoją myślą, że napiszą, co myślą o tematach kontrowersyjnych, pokłócą się ze mną, nawet, że mi nawtykają od naiwnych pensjonarek ale nie przejdą obojętnie. Jeśli to, co piszę jest obojętne to jaki sens pisania? Nie oczekuję, w żadnym wypadku, potakiwania ani zgadzania się. Świat jest ciekawy jak oglądamy z lotu ptaka i z żabiej perspektywy. Jest jeszcze ciekawszy kiedy te perspektywy się nakładają, wtedy patrzenie wprost staje się chyba i łatwiejsze i bardziej prawdziwe. Nie obrażam się za krytykę chociaż, przyznaję, jak lwica walczę o swoje. Nie wzruszają mnie wyznania typu „ty POwska mendo, żebyś zdechła” ale dotykają drwiny z wiary. Chociaż czasami jadę po bandzie, zwłaszcza w polityce, to nigdy nie robię pewnych rzeczy – nie drwię z wiary, nadziei i miłości ani z braku wiary, braku nadziei czy braku miłości.

                                               
 

    Tyle wywiad. Mam nadzieję, że obszerne wypowiedzi mego Gościa naładowały Was dobrą energią. Mam również propozycję, by już od teraz, w komentarzach, zwracać się bezpośrednio do Maliny M, bo chyba warto!!!

127 komentarzy:

  1. Malinkę odkryłem (jako Anzai) kilka lat temu na jednym z Jej blogów, i jak to bywa podczas pierwszych kontaktów nie przypuszczałem, że po latach odnajdę Ją na kolejnych blogach. Mam nadzieję, że chociaż zupełnie skrajnie odbieramy politykę, to nasza znajomość przetrwa i tę przeszkodę.
    Pozdrawiam Was oboje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Andrzeju! Hania posiada powalający wdzięk i doskonałe poczucie humoru, o czym przekonamy się pod koniec tego tygodnia, gdy opublikuję jej goscinny post.
      serdeczności

      Usuń
    2. Ja już od dawna pozostaję powalonym i przekonanym doszczętnie. Tym bardziej czekam na więcej. ;) :)

      Usuń
    3. oj Klaterku - kurcgalopkiem przybiegłam - witam pięknie, melduję się na posterunku czynić honory domu :o)
      Anzai - możesz spokojnie, nie dostanę zawału chociaż ze mnie starsza pani

      Usuń
    4. Starsza pani ? Akurat! To co ma powiedzieć notoryczny młodzieniec Klater (prawie 62)?!

      Usuń
  2. W Malinie M* dostrzegłam bratnią duszę. Serdeczności dla Ciebie i Maliny M*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klater również, DD!
      srdeczności

      Usuń
    2. DD - widzę, że i Ty czytujesz Anię z Zielonego Wzgórza ... bratnie dusze znajdą się nawet w korcu malu :-)

      Usuń
    3. Wszyscy czytają Anię
      a ja Pollyannie serce oddałam :)

      Usuń
    4. Do Pollyanny też, Atalio dotrzemy.
      buziulki

      Usuń
    5. Też się przyłączam do miłośników rzeczonej literatury (oraz Malin i Innych ;-). Pozdrawiam :-)

      Usuń
    6. Pollyanna też ma w moim sercu specjalną zakładkę. ja jestem z tych co mają AŻ połowę a ćwierć by mi wystarczyło, żeby się cieszyć. A pamiętacie lektury z dzieciństwa ? Dzieci z Bullerbyn czytałam chyba z 7 razy ostatni raz jako stary koń. Nie przymierzając ww pracy, schowana za deską kreślarską, czytałam Pana Samochodzika. Ale o tym ciiii - bo wstyd

      Usuń
  3. Ano naładowały optymizmem i uśmiałam się nieco.
    Cmok dla Ciebie i uśmiech dla Maliny :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odwzajemniam uśmiech :-) zapraszam na wpis

      Usuń
    2. Klater natomiast odwzajemnia cmok (bo bardzo to lubi!)...

      Usuń
    3. no to poleciałam do Jaskółki - Klaterku - pomysł miałeś wyborny z tą wymianą, poznaję Twoich z wielką przyjemnością i linków w ulubionych ni przybywa

      Usuń
    4. Na ty właśnie polega, Malinko, moja perfidia!

      Usuń
    5. Tam zaraz perfidia:):):) Chłop przewrotny jest i basta. Poczytałam sobie malinowe posty- fajnie się czyta i ubaw jest czasem nieziemski. Klaterku- masz wielkie Brackie:):)

      Usuń
  4. Świetne relacje na Twoich blogach ślę ukłony spod Cieszyna pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kłaniam się pięknie koleżance cieszyniance .. witaj w klubie i róża i malina pachnące są i kłujące a konfitury - delicje ;o)

      Usuń
  5. Świetny wywiad Klaterku. Pozdrowienia i serdeczności dla Ciebie i oczywiście dla Maliny M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia Hanno . Zaprosiłam "swoich" na ten blog a ja poznaję znajomych Klaterka ... nie da się ukryć będzie wymiana elektoratu

      Usuń
    2. Wpuściłem sie, Hanno, w maliny i wcale tego nie żałuję!

      Usuń
  6. Bardzo miło było poznać lepiej Malinkę. Nick bardzo przyjemny, smaczny i pachnący - teraz wiem jak dobrze pasuje do osoby. Nawet kolce ma! Bo w polityce bez kolca ani rusz!
    Wywiad uroczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urocza interlokutorka, to i uroczy wywiad...
      buziulki

      Usuń
    2. oj - spiekłam taka niczym pensjonarka ;o)

      Usuń
  7. Właśnie dzisiaj zapytała mnie koleżanka. - Po co ci to blogowanie? -Poznaję ciekawych ludzi, odpowiedziałem. Pozdrawiam Malino M. i Andrzeju K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, Kacprze. Natomiast moja koncepcja postów gościnnych sprzyja poszerzaniu się grona czytelników i komentatorów.
      serdeczności

      Usuń
    2. Domyśliłem się Andrzeju. Też to kiedyś robiłem. Na pewno wpadnę odwiedzić. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Witam Hanię - Birutę- M. Liberałkę i Malinę M z gwiazdką,
    która niech nadal swym blaskiem oświeca...
    Witam też Gospodarza tego miejsca.
    Haniu, jest już ktoś od Ciebie, czyli ja w swej skromnej osobie...
    Cała Ty ... w tym sympatycznym wywiadzie.
    Mile wspominam początki naszej przyjaźni i moment, gdy nazwałaś mnie swą siostrą...
    Oby tak dalej , Siostrzyczko, rosła Twa sława i sympatia u innych,
    tego życzę z głębi serca - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o - to na Krysi blogu pisałam jedne z pierwszych komentarzy. Kiedy miewałam przerwy, z powodu pilnych projektów, wtedy, żeby było wiadomo, że byłam i czytałam zostawiałam podpis - emotikonę - fioletową świnkę, co oznaczało - świnia jestem, że nie komentuję ale nie tak do końca, bo przynajmniej czytam.Przeczytałam pewnego razu u Krysi o świerszczu, który zamieszkał w Jej domu. Natychmiast odpisałam, że moja świnkja zakochała się w jej świerszczu, ... nooo - nie tylko Krysia podchwyciła wątek. świnkę nazwałam violunią od koloru (violet) przez małe v (bo fikcyjna) świerszcza Krysia nazwała Waldemarem przez duże W bo prawdziwy. W końcu tak zamieszałam na Krysi blogu , że stworzyłam własny pod tytułem - "zwyczajne i niezwykłe przypadki panny violki i pana Waldemara Drugiego Mącidreszczańskiego" - prawda, że tytuł mucha nie siada , Mniszkówna wysiada

      Usuń
  9. Wywiad jak się patrzy Klaterku i już się w Malinie M - zakochałam...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mnie duma rozpiera, JaGo, sądzę, że z Maliną M* też nawiążecie blogową znajomość. Dojdzie moze nawet do wymiany zacnych przepisów kulinarnych?!
      buziulki

      Usuń
    2. ze wzajemnością JaGo ... a co do przepisów to służę firmowym na pieczeń na dziko, faszerowaną kapustę i babeczki z palonymi migdałami. Najpierw jednak powędruję do Ciebie bo może masz już takie

      Usuń
    3. Oj Klaterku, pewnie, że z Maliną M zawiążemy bliższą znajomość - dzięki Tobie i bardzo mnie to cieszy. Może i nawet coś tam we dwie umyślimy... kiedyś.

      Pozdrowionka.

      Usuń
    4. Malinko nie nie mam takowych specjałów - na razie :)
      Zaraz idę do Ciebie w odwiedziny... ochoczo.

      Pozdrowionka.

      Usuń
    5. Ja Go - u mnie znajdziesz tylko szarlotkę mojego pomysłu i przedwojenny tort mojej Babci Walerii , oba przepisy na drugim malinowym - pieczeń , kapustkę i inne takie zostawiam w kuchni Potra Opolskiego ... wyobrażam sobie co w Twojej kuchni pachnie ... ej - nosa mam dobrego a pis ze mnie na dobre jedzonko :-)

      Usuń
    6. a jak my z JaGą umyślimy to drżyjcie chlopali

      Usuń
  10. Klik dobry:)
    Zaproszona do Klaterka na Malinową Ucztę, przybywam z chałwą, żeby Malina Chałwianka z sił nie opadła po tak długim wywiadzie.

    Nie wiedziałam, co przynieść dla Gospodarza, więc sam niech się wyżywi :)

    Pozdrowienia i uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gospodarzowi wystarczy pierzyna, Ello! Pod nią samo mu rośnie...
      buziulki

      Usuń
    2. chałwianki tak mają, że jak się rozpędzą to trudno się im zatrzymać ... nooo - chyba że na mecie chałwa majaczy

      Usuń
    3. Niegdyś uwielbiałem chałwę i sezamki. Niestety, to już delicje nie dla mnie, bo objawiło mi się silne uczulenie na sezam (na mak również, tudzież orzeszki pekano!)...

      Usuń
    4. chciałabym uczulunie bo nic innego nie jest mnie w stanie powstrzymach ... eeech motylem byłam ale ....

      Usuń
  11. Kto "trawi" jednocześnie "Anię z Zielonego Wzgórza" i kryminały Joanny Chmielewskiej, musi mieć olbrzymią wyobraźnię i nieprzeciętne poczucie humoru.
    Byłam blogerką o kilkuletnim stażu, gdy przypadkowo poznałam Malinkę. Serce się ucieszyło i dusza. Wiedziałam, że świetnie trafiłam. Dzięki niej poznałam i Ciebie, pozwolisz, że użyję określenia Malinki, Klaterku :)))
    Świat Maliny to nie tylko jej projekty i rysunki, to także, pokazywana nam we wspaniały sposób, historia. Historia nie tylko od strony jej "zawodu wyuczonego", to również pięknie opisywana historia jej rodziny.
    Staram się nie rozpisywać, ale w głowie kłębią mi się wspomnienia starszych postów Maliny, nawet tych o przygotowywaniu uczty "ad hoc".
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia - Ty jesteś jak plaster miodu ja zawsze jestem szczęśliwa jak kogoś zainteresuje historia mojej rodziny. Puszę blog rodzinny dla dzieci z całej rodziny. Kiedyś przeniosę cały blog na papier, dodam nazwiska i każde dziecię z wielkiej rodziny dostanie ode mnie, żeby wiedziało, jakie ma korzenie. Mam ogromną ilość zdjęć w albumie a a historii rodzinnych w głowie. Szkoda, że WP zrobiła nam psikusa, mój blog nie będzie miał sensu w nowej szacie dlatego teraz pracowicie przenoszę na blogspot

      Usuń
    2. Przenoś, przenoś! Zawsze najlepiej schować u siebie.
      Uwielbiam Twoje poczucie humoru i Twoje wspomnienia.
      Pozdrawiam:)
      Ewa

      Usuń
    3. a ja bardzo lubię odwiedzać Twój blog tak wspaniale opowiadasz o miejscach, których nie znam, o tych które znam zresztę też ... i pęknie piszesz wiersze

      Usuń
    4. Moje korzenie są bardziej pokręcone: przodkowie po kądzieli byli pruskimi junkrami, a po mieczu starą szlachtą mazowiecką herbu Belina!

      Usuń
    5. To coś tak jak u mnie;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    6. Tylko , że odwrotnie. U mnie kądziel słowiańska.
      :)

      Usuń
    7. u mnie kądziel kresowa a miecz prawie kresowy

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. gorzej jak grzmotnie i się rozpadnie ... a serio - gdybym była koreańczykiem to bym natychmiast skopiowała pomysł Klaterka u siebie . Raz w miesiącu feta dla przyjaciela

      Usuń
    2. I jak Cię tu, Malinko nie kochać?!

      Usuń
  13. Uwielbiam ludzi rzucających humorem a nie drwiną , uważam że gościa wybrałeś najlepszego z najlepszych ...
    Pozdrawiam z Wtorkowa
    :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och Asiu - dwa razy próbowałam i nie otwiera mi się twój blog ale spróbuję zmienić przeglądarkę

      Usuń
  14. Witam, fajny wywiad z Hanią, vel Malinką, Violką i coś tam jeszcze. To cała Hania, która poznałem dawno na blogu, ale nie pamiętam już na jakim. I tak już pozostało.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michale - ale numer ! jesteś tu podwójnym kolegą po fachu - Klaterka po dziennikarstwie i moim po zabytkach

      Usuń
  15. Ja nie trafiłam na blog Maliny, koleżanki po fachu, jak się okazuje ;-))
    Z wywiadu wnoszę, że mamy wiele wspólnego, chociażby miłość do Ani z Zielonego wzgórza. Niestety, wzrok mi chyba nie dopisuje, bo nie widzę linku do Maliny bloga, by móc ją poznać lepiej;-)) Kusiołki**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link będzie, My Heaven Sweet & Lovely Blue, przy poście gościnnym Maliny, który ukaże sie pod koniec tego tygodnia.
      tulę niezmiennie

      Usuń
    2. jak miło spotkać koleżankę po fachu , może my się znamy ???

      Usuń
    3. Link do Blue podałem Ci, Malinko, w poczcie e - mail.

      Usuń
    4. od razu skorzystałam - oj - warto było !!!

      Usuń
  16. Super pomysł! Gratuluję Ci Andrzeju bardzo serdecznie.Pomysłu i realizacji tegoż, wszak zapowiada się bardzo interesująco.Powstanie z wywiadów bardzo interesująca rzecz i mam nadzieję,że trafi do szerokiej publisi, bo jest OK.Gratulacje dla Maliny i najserdeczniejsze pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Dobrochno za dobre słowo. Post gościnny Maliny M* ukaże sie w najbliższy piątek.
      ściskam

      Usuń
    2. pozdrawiam Dobrochno i udaję się na zwiad w Twoje okolice :-) Twój nick jest mi znany tylko nie wiem skąd - może od Knezia okrutnika ... pewna nie jestem ale tropem Herkuleta Poirota rozwiążę zagadkę

      Usuń
  17. Witam serdecznie Pana Andrzeja i Ciebie Haniu:):) Powtórzę to, co napisałam u Malinki...Pamiętam Cię z czasów Biruty - Liberałki...Wtedy mniej więcej Cię poznałam, za pośrednictwem Krysi i Tomka...Nie bardzo rozumiałam Twój nick i wydawało mi się,że trafię na kogoś bardzo sztywnego...zasadniczego..takiego typowego liberała , który będzie nieustannie nawiązywał do polityki...Pomyliłam się i to bardzo:):):) Zaglądnęłam i zostałam na dłuuuugieeee....dłuuuugieeee lata...bo to już sporo lat minęło, odkąd jesteśmy wszyscy razem...Ty , Krysia, Tomek i ja... Czasy Violuni i Waldemara też były cudne..a Ty pokazałaś nam wszystkim , jak wiele w Tobie drzemie ukrytych i tych odkrytych talentów...Nigdy nie rezygnuj z pisania, bo cechuje Cię wyjątkowa "lekkość pióra"...i myślę,że o tym wiesz:) Pozdrawiam ciepło i życzę zarówno Tobie , jak i Panu Andrzejowi nieustającej weny twórczej w każdej dziedzinie:):):) Bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo - Cioteczka mojej violuni ;o)
      tak - czasy były cudne, czasem mnie kusi żeby założyć na blogspocie dom violuni ale czy da się dwa razy wejść do tej samej rzeki ? Pisanie wspólne historii to wspaniałe doświadczenie , nasza panna niewiarygodne sytuacje na swoim świnkowym koncie miała ... Bożenka zabieraa ją ze sobą w długą podróż do Austrii ... kiedyś nawet o mojej violuni pewna zaprzyjaźniona z nami wszystkimi studentka Aniołka Markomanka, wirtualna kuzynka violuni, napisała semestralną pracę z "kultury mediów" ... pracę dostałam na pamiątkę

      Usuń
  18. Bardzo przyjemnie się czyta ten cały wywiad.

    Dużo się dowiedziałam i mam wrażenie, że lepiej Cię teraz znam ;)

    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na piątek do gościnnego postu Malinki... Bedzie sie działo!

      Usuń
    2. oczywiście i ja zapraszam

      Usuń
  19. Mam ten wielki zaszczyt ,być znajomą na blogu Maliny M a dla mnie po prostu Anią.Wywiad bardzo interesujący-szczegolnie słowa opisujące działalnośc zawodową Ani.Zresztą wszystko co Ania pisze jest dla mnie bardzo ważne,jej życzliwość i zrozumienie dla moich brakow w pisowni bardzo sobie cenię.........

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ten wielki zaszczyt ,być znajomą na blogu Maliny M a dla mnie po prostu Anią.Wywiad bardzo interesujący-szczegolnie słowa opisujące działalnośc zawodową Ani.Zresztą wszystko co Ania pisze jest dla mnie bardzo ważne,jej życzliwość i zrozumienie dla moich brakow w pisowni bardzo sobie cenię.........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halinko - piszesz pięknym językiem i to ja od Ciebie się uczę

      Usuń
  21. Witaj :)
    Bywałam kiedyś na wymienionych blogach :)
    Ciekawy pomysł z tymi wywiadami ;)
    Pozdrawiam mile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twój blog , taki wszechstronny , tyle w nim było wspaniałych porad, ciekawym rzeczy ale pewnego dnia zamiast blogu Morgany znalazłam tam jakieś reklamy i opisy dziwnych sprzętów ... może masz inny blog zaraz link nacisnę i może dawną Morganę znajdę

      Usuń
    2. Po prostu, Malinko, kliknij w nick "Morgana" powyżej Twej odpowiedzi.

      Usuń
    3. tak jesyt panie generale - kliknęłam :-)

      Usuń
  22. Obecną Malinę razem z jej świnką Violą poznałam na blogu Onetu, potem nasze drogi się rozeszły, widocznie Biruta miała ważniejsze sprawy na głowie niż odwiedzanie znajomych blogów, o co nie mam do niej pretensji.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mi zabiłaś ćwieka ??????????

      Usuń
    2. w całym tym zamieszaniu z moim blogiem i zmianą na inny najpierw unikałam znajomych świadomie, żeby mnie nie rozpoznano a potem wizyty w Onecie sprawiały mi wielką przykrość, tak bardzo mi było szkoda mojej świnki . Takim to sposobem pogubiłam część znajomych i na prawdziwą świnię wyszłam a na dokładkę świnię sklerotyczkę - ale życie przed nami świnka uśmiechnąć się zawsze może, pokutny worek na ryjek nałożyć i z przyjemnością wrócić tam, gdzie bywała :-)

      Usuń
    3. Malino, nie przejmuj się, to normalne, że na blogach pojawiają się nowi ludzie, inni zaś znikają. Po prawie ośmiu latach blogowania przywykłam do tego. Mój blog na Onecie to "Życie Anny".
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  23. Piękne i mądre i zdolne te Maliny!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekielnie zdolne, Joanno, aż do bólu w lędźwiach!
      łączę pozdrowienia

      Usuń
    2. ojjj - bo się zaczerwienię i zwiędnę ;-)

      Usuń
  24. Wysokie loty! Lećcie i nie obniżajcie pułapu! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  25. Wysokie loty! Lećcie i nie obniżajcie pułapu! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to loty niekiedy w najwyższych rejonach abstrakcji...

      Usuń
    2. Waszku - nawet sine mgły i ciemne tumany nas nie powstrzymają ;-)

      Usuń
  26. Znam blog Maliny bardzo dobrze, bo często na nim bywam. Zostawiłam też kilka komentarzy. Jestem pełna uznania dla Ciebie Malino M.
    Ty też chyba u mnie kiedyś byłaś- bo pamiętam komentarz związany z moim tekstem o Leopolis.

    Serdecznie pozdrawiam.Malinę M i Art-Klatera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia odwzajemniam, Stokrotko, jak zwykle: na słodko!

      Usuń
  27. Dziękuję najserdeczniej za zaproszenie. Warto było zajrzeć. Takie postacie, jak Malina fantastycznie uatrakcyjniają blogowisko. Niestety trafić do tych najciekawszych wcale nie jest łatwo. Tym bardziej cenię Twoje zaproszenie i już ustawiam się wśród oczekujących na piątkowy wpis. Pozdrawiam dwie ciekawe i bliskie mi osobowości, Malinę M i Art-Klatera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Środowisko blogowiczów jest specyficzne i bardziej zwarte, lojalne, i serdeczne niż jakakolwiek partia polityczna! A posty gościnne własnie temu mają służyć!
      serdeczności multum

      Usuń
  28. wow ,
    jestem tu po raz pierwszy ,
    świetny blog,świetny pomysł ,
    pani Malince nalezą się gratulacje za piękne odpowiedzi -czasem tam bywam :-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pomysł z postami gościnnymi chwyci i pojawi się tu wielu znakomitych blogowiczów. Post gościnny Malinki w najbliższy piątek!
      ukłony

      Usuń
  29. Ciekawy wywiad, chętnie zajrzę na bloga Maliny M., bo chyba do tej pory nie udało mi się tam trafić. Czekam też na przyobiecany, gościnny post ww. Autorki.
    Kłaniam się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajzrzyj, Smurffie, koniecznie. Malinka prowadzi teraz dwa blogi. W piątek ukaże sie obiecany post i podam do jej blogów linki.
      serdeczności

      Usuń
  30. Tyle wiedzy i wspaniałości.
    W takim razie coś jako wyróżnienie za wkład pracy w ten wywiad, z ciepłymi pozdrowieniami i gratulacjami :)
    Malino, Andrzeju - czas na spacer. Nie tylko tam, gdzie liście spadają...

    https://www.youtube.com/watch?v=Zm2csqUjIbI&list=RD02eEp9mZqLLcw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam, Alinko, evergreen J. Kosmy "Autumn Leaves (Jesienne liście)...
      a wspaniałości dopiero nadchodzą!
      tulę ochoczo

      Usuń
    2. uwielbiam spacery, szczególnie te z niespodzianką :-) bardzo serdecznie dziękuję i zostawiam słoneczny, spacerowy uśmiech

      Usuń
  31. Znakomity wywiad!
    Nie wiem co to jest z tymi wiązanymi zainteresowaniami, ale ja jestem matematykiem z ogromnym zamiłowaniem do architektury. Wpisy 'architektoniczne' czytałam nieraz po kilka razy.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko Malinkę i Andrzeja:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, poloniście, zazwyczaj zdfarzały sie przyjaźnie z matematykami, - czkami. Nie można mi przypiąc łatki "typowergo humanisty", bo podobno mam umysł zdysplinowany i precyzyjny. Na szczęście zdarzają mi się,chwile szaleństwa, kiedy to jestem lirycznie nieprzwidywalny!
      ukłony

      Usuń
    2. ale wyszła nam Jolu symetria ... piękny barokowy układ, ciekawe swoją drogą, czy lubisz barok , ja w baroku po uszy siedzę ale gotyk mnie też zachwyca, asymetria też bywa piętna - no życie jest opiękne :-) Andrzejku - zdyscyplinowana i uporządkowana to ja jestem w projektach - reszta to romantyczny chaos

      Usuń
  32. Z dużym zainteresowaniem czytaliśmy z żoną ten wywiad z Maliną M. Tak się składa, że moja żonka (Basia) jest matematykiem i również ma drugie zainteresowanie, lecz muzyką.
    Parę dni temu słuchaliśmy w radiu wywiad prowadzony z Maliną M. Ma bardzo miły i sympatyczny głos.
    Serdecznie pozdrawiamy Malinkę i Ciebie Andrzeju. B&S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję najserdeczniej i bezterminowo zapraszam.

      Usuń
    2. upsss - Sylen - to nie byłam ja , nikt ze mną nie przeprowadzał radiowego wywiadu, ja jestem całkiem zwyczajną Maliną, niezbyt medialną . Serdecznie pozdrawiam i Ciebie i Basię :-)

      Usuń
    3. Sylen - przed chwilką byłam na Twoim blogu wypisałam komentarz i fruuuu - coś komentarz zeżarło , ale zapromowałam w liiil póżniej spróbuję jeszcze raz

      Usuń
    4. Jeżeli to nie byłaś Ty, to dlaczego ten "Ktoś" powiedział, że prowadzi bloga jako Malina M??? Ktoś się pod Ciebie podszył. Niemniej jednak całkiem przyjemnie się słuchało tego wywiadu:-)
      Jeżeli wpisywałaś się u mnie na Onecie, to pierwszy Twój kom musi być zatwierdzony.
      Bardzo dziękuję za promocję:-) Moja Basia też Ciebie promuje, bo ona jest na promocji zalogowana.
      Serdecznie ściskamy Ciebie i Andrzeja. B&S

      Usuń
  33. Wow... cóż za wywiad rzeka z naszą Hanią alias Malina. A jaki ciekawy! Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Wiele pasji Hani znam, o wielu innych się dowiedziałam. Podobnie z Jej przeżyciami na blogowisku. Wiem też kto zacz, ta starsza Pani. Mnie też dała "popalić";)
    Jestem pełna uznania dla Was Obojga. Pozdrawiam serdecznie! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo - nie wiedziałam, że się znacie !!! jednak św3uiat blogów , chociaż ogromny, bywa bardzo mały ... fajnie :-)

      Usuń
  34. no to znalazłeś się jakby...w "malinowym chruśniaku" Klaterze,haha...to jużeś stracony...
    nie znam bloga Maliny,ale...to nie znaczy,ze nie poznam,bedzie mi miło...
    zatem pozdrawiam Twojego Gościa Malinę i Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W piątek przy okazji publikacji postu Maliny, przkażę linki do jej blogów
      Toteż Dam,y , choćby ta droga będą miały okazje sie poznać!
      buziulki

      Usuń
    2. witaj KRAKOWIANKO - w malinowym chruśniaku raz pachnąco, raz kłująco - zapraszam serdecznie

      Usuń
  35. Uśmiech szeroki dla Maliny, która lubi podobne książki i matematykę! :-)
    I buziak zostawiam dla Klaterka wpuszczonego w maliny:-)
    krysia

    OdpowiedzUsuń
  36. Miłego i spontanicznego masz gościa ,uściski dla niej i dla ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Post gościnny opublikowany! Zapraszam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  38. Przejrzałam pobieżnie. Cy-me-si-ki!!!

    OdpowiedzUsuń