poniedziałek, 23 lutego 2015

Małe moje radości (komiks)

 
    Minęły moje urodziny, przepłynąłem przez Walentynki w stylu klasycznym, a karnawał oszczędził mi nawału kar. Pochowałem do podręcznego mieszka moje małe radości:

                                                                               


Teatr życia dopiero wtedy ma słodki smak, gdy przez przypadek nie pomieszasz ani scenografii, ani aktorskich partnerów.

                                                                           


 Rozkochasz w sobie kolejną dziewczynę (ta ślicznotka w czerwonej kryzie; pierwsza od prawej).

                                                                         
                                                                         



W każdej roli, którą odgrywasz, publiczność pokocha cię, nawet jeśli ta rola jest niema.


                                                                          



 Życie czasem może cię nużyć i dołować, ale jest po stokroć zbyt krótkie, byśmy mogli się ze sobą bezsensownie nudzić.


                                                                          



Dixi et salvavi animam meam - rzekłem i uspokoiłem moje sumienie - parafraza z Wulgaty (Ezechiel, 3, 19 i 33, 9).

    
    Na estradzie podobno zęby zjadłem. Najbardziej lubię te prezentacje, gdzie sam się doskonale bawię, bo pracę perfidnie tam łaczę z własną, niekłamaną przyjemnością: 


                                                                  K L I K 



     









środa, 11 lutego 2015

Urodzinowo...

                                                                         


    Dzisiaj, jeśli wierzyć mej śp. Mamusi, na styku nocy i świtu, postarzałem się o rok. To już kolejna cyferka po szóstce – 63!
    To stateczny wiek średni czy już próg starości? Wybaczcie, Najdrożsi Moi, sam nie wiem.   Zamiast, zapewne krępującej mnie, odpowiedzi na to fundamentalne pytanie, przytoczę pewną rozmowę między zmarłym niedawno Tadeuszem Konwickim a Stanisławem Dygatem, która miało miejsce w marcu 1968 r.:

Spotkałem mego mistrza na ulicy (...) kiedy z angielska wytworny, wypomadowany i wyjardlejony
(Yardley, bardzo eksluzywna męska woda toaletowa; przyp. Klater) zdąża gdzieś z tajemniczym bukiecikiem.
  • Dokąd to, Stasiu?
  • A umówiłem się z Dorotą.
  • Stasiu, ile lat ma jej ojciec?
  • A bo ja wiem. Może czterdzieści pięć, może czterdzieści sześć.
  • Stasiu, przecież dałeś słowo, że nie będziesz podrywać dziewcząt, których ojcowie są młodsi od ciebie
Dygat robi się czerwony ze złości.

- Teraz już nieaktualne! - krzyczy na całą ulicę – Po przemówieniu Gomułki wszystko nieważne! Moja przysięga też nieważna!”

     Tak wspominał Tadeusz Konwicki w swej książce z 2005 r. - „Kalendarz i klepsydra”.
A jak ja na to osobiście się zapatruję?! Jeśli, nie daj Bóg, wybory prezydenckie wygra europoseł dr Andrzej Duda, to postąpię podobnie!!!

                                                          


                                                           

poniedziałek, 2 lutego 2015

Flesz krwisty i zaye...

                                                                           


Młodzi polscy naukowcy wymyślili pigułkę "dzień po" dla mężczyzn. 
Błyskawicznie obniża ciśnienie tętnicze, spala alkohol i... gruntownie zmienia grupę krwi. 

                                     

  
                                    K L I K