wtorek, 23 sierpnia 2016

Specyficznie ksenofobiczne?!


                                                                                


     Francuski pisarz i podróżnik z początku XIX w., markiz Astolphe-Louis-Léonor de Custine odwiedził między innymi Rosję, a plonem tej podróży było niemal kultowe wówczas dzieło - Lettres de Russie (Listy z Rosji) – 1839 (wydanie polskie, 1995).

                                                               


Głęboko zastanowił mnie krótki i treściwy cytat z tego dzieła:

Kiedy jesteś nieszczęśliwy, jedź do Rosji. Ktokolwiek pozna ten kraj, będzie zachwycony, żyjąc gdzie indziej.”.

Ciekawi mnie to, że musiało minąć aż ponad 150 lat, aby ukazało się wydanie polskie.

Prawie trzydzieści lat temu szczerze bawiła mnie również odzywka bufetowych z barów mlecznych:
- Ruskie wyszli...

                                                                               


Jako puentę zacytuję stare rosyjskie przysłowie:

"... Никогда не проси прощения. Ничего не говори. Посылай цветы. Без писем. Только цветы. Они покрывают всё. Даже могилы.

(Nigdy nie przepraszaj. Nic nie mów. Posyłaj kwiaty. Bez listów. Tylko kwiaty. One przykrywają wszystko. Nawet groby. )".

Allez vers la Russie (jedźcie do Rosji)...

                                                            


                                                                       K L I K


                                                                           

sobota, 20 sierpnia 2016

Rzecz męska i nie tylko...

     Ogórki wprawdzie już się kończą, kiszą się w beczkach, marynują we słoikach i coraz rzadziej pojawiają się na naszych stołach w postaci mizerii. Szkoda tylko wielka, że tak szybko zniknęła z mediów moja ulubiona Pani Ogórkowa.
                                                                            


     Dziś jednak nie będe pisał o niewątliwych walorach urody płci nadobnej, a wręcz przeciwnie.

W końcówce wiadomego sezonu zajmę sie też czymś lekkim, prostym i przyjemnym.

Wychodzę więc naprzeciw Memu Drogiemu Blogowemu Fraucymerowi i zajmę sie tematem mężczyzny... idealnego.
                                                                             


     Z męskiego punktu widzenia prawdziwy mężczyzna to na pewno kibic. Jego feng shui to telewizor wraz z lodówką, umieszczony w ubikacji.
                                                                          

     A oto jak sobie wyobrażam kobiecy punkt widzenia na te sprawę.

Dla każdej kobiety wyobrażenie ideału męskiego to taki mężczyzna, który potrafi zawsze i wszędzie się znaleźć, ale najlepiej czuje się właśnie przy niej. 
     Jest świetnym tancerzem, potrafi zawirować w walcu nawet z... odkurzaczem.

     Przy stole zachowuje się idealnie: zgodnie z najnowszymi zasadami savoir vivre'u: w prawej ręce trzyma widelec, natomiast smartfona – w lewej.

     Kiedy niespodziewanie wpadnie do niego sąsiadka pożyczyć sól, to od razu proponuje również pieprz, po czym udaję się z nią do jej kuchni, aby pomóc jej doprawić przygotowane potrawy, tak, by, paradoksalnie, niczego nie przepieprzyć! Następnie post factum nawiązuje jeszcze konwersację, przy tym zawsze mówi więcej niż myśli, a przy tym myśli więcej niż mówi.

     Nasze damy jednak uparcie dążą do prawdziwego ideału, gdzie mężczyzna jest:

  • czuły
  • zdecydowany na wszystko
  • pewny siebie
  • inteligentny
  • trzeźwy
  • przystojny
    i ewentualnie bogaty

                                                                     

     Co do przedostaniego męskiego przymiotu, to wymagają wprost bohatera książkowego lub gwiazdora filmowego, a nie żywego, normalnego chłopa z krwi i kości. Najczęściej spotykane są trzy typy takiego przystojniactwa:


      1. Przystojniak starej daty, odwiecznie atrakcyjny, obiekt westchnień dam, niezależnie od wieku:
                                                                               


2. Egzemplarz wiecznego chłopca i urwisa. Niezmiennie uwielbiają go kobiety w typie tzw. mamusiek: 

                                                                           



       3. Totalnie udomowiony były SUPERMAN. Najwyższa i najbardziej rozwinięta forma tego gatunku:

                                                                           


     Teraz krótko to podsumuję:

Idealny mężczyzna pozbawiony jest nałogów, nie zachodzi do knajpy, na męskie pogaduszki przy piwie, nie sprzecza się o byle co, sprząta, gotuje, a jak się uprze, to nawet na drutach sporządzi dla siebie szalik.


Tyle, że taki mężczyzna w przyrodzie nie istnieje! Amen.



Na koniec, w razie czego, mała przestroga dla mężczyzn:


Kiedy w tramwaju, naprzeciwko ciebie, zajmuje miejsce prześliczna młoda dziewczyna, uśmiecha się do ciebie, a nawet puszcza ci oczko, to nie fantazjuj, tylko dyskretnie... zapnij rozporek!

p.s. aby przełamać mą wręcz chorobliwą nieśmiałość wobec kobiet, zamieszczę tutaj też moją fotkę. 
A nuż...
                                                                                


                                                                               


niedziela, 14 sierpnia 2016

Nasza Druga Ameryka (cyrk w budowie)


                                                                             
                                                       

     Ten post będzie kontynuacją poprzedniego, bo mogło przecież umknąć coś mej nie aż tak doskonałej pamięci. 
I tak się stało. Uzupełniam zatem moje political fiction:

                                                                            

     Marzy mi się nowy oskarowy film. Rzecz będzie działa się w Polsce czyli nigdzie (vide Ubu Król ). 
Pod względem gatunowym będzie to obraz nader eklektyczny: od sci-fi, poprzez komedię sensacyjną do thrilera psychologicznego z niebanalnym wątkiem erotycznym. 
     Zakładana jest koprodukcja polsko – amerykańsko – rosyjska we wspólnej reżyserii Władysława Pasikowskiego, Stevena Spielberga i Andrieja Konczałowskiego.

Mam kilka alternatywnych tytułów tego dzieła - „Psy – Chole atakują”, „Lista Schwindlera” lub „Białe noce listonosza Andrzeja D".

                                                                               


Oto krótkie streszczenie filmu:


     Bardzo bliska przyszłość. Ustrój naszego kraju to dyktatura sprawowana przez juntę cywilno – wojskową. Władzę obejmuje Triumwirat w osobach Jarosława Wiadomego , Donalda Trumpa (imię Donald dawno już powinno znaleźć się na indeksie – przyp. A.K.) oraz Wołodii Putina
     Jako, że film będzie, ze względów marketingowych, w wersji angielskiej, podam trzy przykłady popularnych amerykańskich odzywek dialogowych, stosownie do sytuacji:

Jarosław Właściwy po objęciu cząstki władzy absolutnej nad krajem, na konferencji prasowej:

It's nothing personal!
(nie ma w tym nic osobistego!) 

Nieznany sprawca morduje na zlecenie posłankę Beatę K., przerywając na chwilę jej słowotok:

- You wanna talk to it?!
(chcesz o tym porozmawiać?!)

Młoda , atrakcyjna, celebrytka i posłanka prof. Krystyna P, przyłapana przez swego aktualnego partnera, in flagranti, z agentem Tomkiem, odzywa się bez jakiegokolwiek poczucia winy:

- That isn't you thing now!
(to nie jest tak jak teraz myślisz!) 

     Jeszcze nie mam w pełni gotowych treatmentu, logline'a czy synopsisa.
Zakładam jednak, że akcja tego filmu będzie przebiegała w oszałamiającym tempie, z licznymi zaskakującymi zwrotami czy dyskusyjnymi momentami z odważną erotyką i brutalnością niektórych epizodów.

                                                                             


     Nie wykluczam, że pewne pomysły realizacyjne otrzymam od Was, Szanowni i Kochani Moi Komentatorzy. Należy jednak być nader ostrożnym:

                                                                                   
 
Zapraszam i z góry dziękuję (thanks from the mountain)!

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Rodzima political fiction


                                                                             

     Rok 2016. Kraj nasz przeszedł kolejną transformację i stał się monarchią absolultną. Na tronie zasiadł Car Wszechpolski Jarosław I Samozwaniec. 
                                                             
                                                               



      Pierwszy rycerz Cesarstwa, Hetman Wielki Koronny, arcyksiążę Antoni M. zakończył wreszcie śledztwo smoleńskie, zdobywając niezbite dowody na zbrodnię ludobójstwa.

                                                                 


Winnych w trybie natychmiastowym osądzono i skazano na najwyższe wyroki. Aby zmyć wreszcie plamę na honorze narodowym, zarządzono publiczną egzekucję.

                                                                


     Odbyło się również intencyjne uroczyste nabożeństwo, które odprawił Prymas Polski, ks. kardynał Tadeusz Rydzyk, a podniosłe „Te deum” odśpiewali Barack Obama, Angela Merkel, 
Karol IV de Windsor oraz Lech Wałęsa.

                                                             


     Jedynym nieprzyjemnym zgrzytem, wyraźnie psującym podniosły nastrój tego wiekopomnego wydarzenia, była nieobecność Jezusa Chrystusa. Wskutek nagłej i groźnej niedyspozycji mózgu przeniesiono go z wiadomego oddziału na OIOM.

                                                                 


Pozostaje mi jeszcze przesłanie dla naszej parlamentarnej i poza- opozycji:

WARIATA NALEŻY UTEMPEROWAĆ, 
A NIE STRUGAĆ !!! 

                                          K L I K








 

wtorek, 2 sierpnia 2016

Apokryf swojski


                                                                                



     Po pożałowania godnej jabłecznej aferze, Ewa na chwilę wróciła do Edenu i z zasadzki ukatrupiła Węża na amen .
    Adam jednak tak zatracił się w swoim poczuciu krzywdy, że nadal miał jej wszystko za złe.

    Na samą myśl o niej dostawał białej gorączki, toteż, podczas jej krótkiej nieobecności, natychmiast wniósł sprawę o rozwód.

                                      



    Teraz wreszcie Adam osiągnął spokój duszy i ciała, nie boi się nawet łyknąć jabcoka i urządził się po swojemu na Ziemi:

                                         


                                    K L I K

Zdradziła Ewa
Adama w Edenie...
Corpus delicti:
Małpie pochodzenie!

 p.s kolejne zdjęcia Toli nie są jeszcze zrobione, zatem poczekajmy...
                                       

                                        

niedziela, 31 lipca 2016

Mizeria z... wieprzowiny


                                                                          


    Moje blogowe lenistwo, choć wysoce naganne, może być usprawiedliwione tzw. sezonem ogórkowym.

Z ogórkami kojarzy mi się np. grecki sos tzatziki lub nasza swojska mizeria. Najbardziej ekscentryczny przepis na tę drugą delicję pochodzi z Włoch. Italczycy bowiem wymyślili mizerię z... wieprzowiny (porca miseria)!

W dosłownym tłumaczeniu oznacza to „świńską biedę”. Używane jest jednak to wyrażenie jako lżejsze przekleństwo typu: "cholera jasna”, „kurde mol” „psiakrew” itp.

Od razu kojarzy mi się to ze starym dowcipem, kiedy to góral wychodzi świtem wczesnym przed chałupę, rozgląda sie wokół i radośnie wykrzykuje



- Jesucicku, jako haw piyknie!

A echo mu odpowiada:

- ..mać...mać... mać!!!

                                                             




To tyle, by wprowadzić Was w letni, wakcyjny nastrój.

Mnie również we łbie kiełbi się ogórkowo. Na początku pouczający dialog:



Dlaczego mężczyźni mają czyste sumienie?
Ponieważ prawie go nie używają.
Co robi kobieta kiedy jej mąż chce wyskoczyć przez okno?
Daje mu kosz ze śmieciami.

Jaki byłby świat bez mężczyzn ?
Pełen szczęśliwych, pyskatych i grubych kobiet.

Mężczyzna pyta Boga:
-Dlaczego uczyniłeś kobiety takimi pięknymi?"

Na to Bóg:
-Abyś je kochał !

Mężczyzna:
-A dlaczego uczyniłeś je takimi głupimi?

Na to Bóg:
-Żeby Ciebie kochały! 


                                                         

Aby nie zamienić się w ogórkowego ludka, który w dodatku jeszcze śpiewa:

                                                                   K L I K 

zająłem się zaległymi lekturami.Obecnie czytam świetne powieści Nelsona DeMille'a
W jednej z jego powieści spostrzegłem taki oto frapujący cytat:
Trzy najlepsze rzeczy w życiu to stek z polędwicy, prysznic i pieprzenie.
    Co do pierwszego to bardzo owszem, szczególnie popijany wyśmienitym pinot noir.
Druga sprawa nie podlega w ogóle dyskusji, natomiast trzecia... Moje doświadczenia jak i wrodzona subtelność każe mi podchodzić do tej kwestii nader ostrożnie, a do tego jeszcze dochodzi kwestia smaku. 

                                                                       



 
    Zrobię zatem unik i posłużę się odpowiednimi przemyśleniami mędrców płci obojga. Rozpocznę od niezrównanego Woody Allena:

Nie krytykuj masturbacji!To seks z kimś, kogo naprawdę się kocha!
Biseksualizm(...). Niewątpliwie podwaja twoje szanse na sobotnią randkę


Moja żona jest obiektem seksualnym. Za każdym razem gdy proszę o seks, ma obiekcje.


Moje życie jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności.

                                                                 



Inni autorzy:

Seks i gra w brydża mają wiele wspólnego – jeśli masz słabego partnera, musisz mieć mocną rękę. - Mae West

Nie mam pojęcia o seksie, bo zawsze byłam zamężna.Zsa Zsa Gabor

 Jakie to prawdziwe, że kobiety muszą się dobrze czuć, żeby chcieć uprawiać seks podczas gdy mężczyźni muszą uprawiać seks, żeby się dobrze czuć. -


Świat jest mały, ostatecznie wszyscy kiedyś spotkamy się w łóżku.- BrigitteBardot

Seksbomby kończą najczęściej jako niewypały.- Gabriel Laub

                                                              
                                                            


    Cóż tu dodać jeszcze od siebie?! Jedynie to, że latka lecą, kudłate myśli nieuchronnie łysieją, a niedostatek wrażeń w tym temacie zastępuje mi właśnie lektura książek. 
    Co poniektórzy wyzywają mnie czasami od... intelektualistów. Dla niezorientowanych przypominam, że intelektualista to taki nieszkodliwy wariat, króry jednym tchem wymieni przynajmniej trzy rzeczy, które są dla niego ważniejsze od...seksu!

                                                                               


 PORCA MISERIA!!!

p.s. Następny post będzie poświęcony mej kochanej psiuni Toli. Na razie jedyna fotka, którą posiadam:

                                               
 



                                           

wtorek, 12 lipca 2016

Niekoniecznie smutna śpiewanka retro


                                                                               

                                                                     K L I K

     Moje dzieciństwo, młodość i najlepsze męskie lata przypadły na wrednej pamięci komunę. Urodziłem się bowiem jeszcze za życia Stalina. 
     Czy był to nieustanny horror? Niekoniecznie. Zawsze miałem wokół siebie wspaniałych kompanionów, którzy mieli poukładane w głowach i potrafili wspaniale się bawić. Choć czasy były podobno zgrzebne i szare:

                                                                                  
                                                  Klater - młodzieniec faktyczny

Człek uśmiecha się pod posiwiałym wąsem,

Chciał bitelsem kiedyś być lub rollingstonsem !

W trzysta grał tysięcy gitar cały kraj,

Cudne życie przy bigbicie, prawie raj !


I nawyki człowiek wtedy miał fatalne,
Chociaż inne były sporty ekstremalne

Na junaku bez trzymanki gnał przez wieś

Na syrenkę brał panienkę ... Pal to sześć !


 
Socjalizmu ludzka twarz puszczała oko,

Nie podskoczył jednak żaden za wysoko,

A w peweksach Johnny Walker i Old Spice,

Pracownicze wczasy, góry, lasy ... Szajs !


 
Zaliczane laski w mini i bikini

I balangi przy pocztówkach na bambinie

Pan Kydryński na Niemenie wieszał psy !

(interludium - K L I K)

 
A kto śpiewał o Beacie ... Właśnie my !

(interludium - K L I K)


 
Tak wariackie przeszły lata, no i tyle !

Dzieci - kwiaty poskręcały się w badyle ...

Czasem śni mi się lokalna jakaś Miss !

A my spoko i na boku dalej ... Bis !

                                                              

                                  Klater - młodzieniec notoryczny

     Anegdotka z lat osiemdziesiątych:


Wybierałem się w góry aby w jednej z chatek studenckich obchodzić urodziny kumpla. Żeby się posilić i pokrzepić nieco, wstąpiłem do przydrożnego baru i po skromym posiłku zamówiłem jeszcze setuchnę. Byłem akurat wtedy w tzw. wieku chrystusowwym, mimo to kelnerka zaoponowała: 
- A pan już ma 18 ?!
Nie wytrzymałem, wstałem od stolika i wygłosiłem taką oto krótką tyradę:
- Ta oto młoda dama pyta się, czy mam już 18? Otóż oświadczam, z całą odpowiedzialnością, że, owszem, mam już 18, w... kroku!!!

                                                                          K L I K 

     Na moje nieszczęście tkwią jednak we mnie dwa zwierzątka: Jedno pogodne i liryczne, drugie ponure i cyniczne. Które zatem we mnie dominuje? To proste – to, które aktualnie karmię: 

                                                         ty nad poziomy



sny o potędze pranie na sucho

w pochodzie odwrocie sięgając

bruku

po zapał na nędzę



mikrofon ekran disco szpan

kariera

budujemy trzecią troskę

za chyba kredyt na teraz

serca myśli czyny

odleżyny



koń robak slogan skrzydlaty

zasłuży na słomę



młodości

ty nad poziomy

ratuj



(1982)



     Podobno najbardziej czytelnym objawem starzenia się jest gwałtowny przypływ miłości do życia, świata i ludzi.
     Niedobrze jednak się dzieje, gdy dojrzałemu osobnikowi płci obojga więcej radości przynosi przeszłość niż przyszłość. 
     Wstępujący w dorosłe życie młodzieniec postrzega starość jako jakąś odległą planetę, którą niełatwą mu dojrzeć nawet przez najbardziej nowoczesny teleskop. 
     Z wiekiem zrodził się u mnie jakiś paniczny lęk, że to wcale nie żadna planeta, ale ogromny meteoryt, który pędzi prosto w moją stronę, aby walnąć mnie w ten durny łeb!
                                                                                


                                                                        K L I K