czwartek, 1 czerwca 2017

Dziecinada


    Świat dorosłych różni się od świata dzieci, a dorosłym często obcy jest świat widziany oczami dziecka.        Paradoksalnie to dziecko, mimo rzekomo małego rozumku, musi dorosłego prowadzić za rękę, tłumaczyć i wyjaśniać wszelkie zawiłości tegoż świata. 
 

                                             


     Skąd ten paradoks?! Przecież każdy dorosły był kiedyś dzieckiem, chociaż po pewnym czasie wyrósł z dziecinnych butów i ubranek. Na pewno pojawiają sie u niego przeżycia z dzieciństwa. Najczęściej mają jednak charakter czysto emocjonalny, a powinny mieć wszechstronny wpływ na dalsze losy człowieka.
     Dzieciństwo najczęściej kojarzy się ze szczęściem, beztroską, wspólnymi zabawami z rówieśnikami, z brakiem problemów, poczuciem bezpieczeństwa, ciepłem rodzinnym.    

     Takie są zazwyczaj pobożne życzenia całej dorosłej populacji i stąd już tylko krok do mitów i przekłamań. Aby nasze dzieci uczynić szczęśliwe często je infantylizujemy.     
     Nadmiar zdrobnień, męczące przytulanki i cały nadmiernie ochronny kokon. A dzieciątka chcą być traktowane poważnie. 
     Na czym to głównie polega? To proste! Na pozornie głupie pytania, trzeba dawać wyczerpujące i faktycznie mądre odpowiedzi.
Oto przykład z mego podwórka, gdy mój trzylatek skasował mnie, wówczas czterdziestoletniego przemądrzalca:


- Tatusiu, a pójdziemy dzisiaj... (tu można wpisać dowolne miejsce, gdzie absolutnie nie chciało mi się łazić!)....
- Nie!
- Dlaczego?!
- Bo nie!
- "Bo nie" to nie jest odpowiedź!
 

     I niech ta świetna odzywka  mego syna posłuży tu za motyw przewodni!
Na szczęście sa tacy, których po świecie dzieci nie trzeba prowadzić za rękę. Świetnie się w tej egzotyce czują i orientują. To Poeci...




Wanda Chotomska                                                                                       
DAJCIE DZIECIOM SŁOŃCE

Kiedy dziecko śpiewa –
śpiewa cały świat.
Cały świat piosenką jest,
śpiewa kot i śpiewa pies,
ptak na niebie, wiatr na drzewie,
świerszcz na łące…
Nawet kiedy pada deszcz,
to ten deszczyk śpiewa też,
że po deszczu, że po deszczu
będzie słońce.

Kiedy dziecko tańczy – tańczy cały świat.
Z rudym kundlem czarny kot,
drzewa z niebem, z ziemią płot,
ptak z obłokiem, wiatr z motylem,
świerszcz na łące…
Cały świat ma tyle lat,
ile dzieci mają lat,
te dzieciaki, co do tańca
wzięły słońce.

Kiedy dziecko płacze –
płacze cały świat.
Kot ma oczy pełne łez,
na podwórku płacze pies,
wiatr w kominie, mysz pod miotłą,
świerszcz na łące.
O, jak słono od tych łez,
nawet cukier słony jest,
o, jak ciemno, o jak zimno –
gdzie jest słońce?

Dajcie dzieciom słońce, żeby łez nie było,
Dajcie dzieciom słońce, dajcie dzieciom miłość.
Dajcie dzieciom słońce, całe słońce z nieba,
Żeby mogły tańczyć, mogły śpiewać.


                                                     




Anna Kamieńska

***
Urodziło się dziecko rumiane,
Powiedziała woda misce,
miska ławie
ława trawie,
trawa łące,
łąka słońcu.
Słońce zajaśniało.

                                          K L I K 


                                                


Pino Pellegrino

 Nasze dzieci na nas patrzą,kiedy
mówimy o wodzie, a pijemy wino.

Nasze dzieci na nas patrzą,kiedy
mówimy, że wielbimy pokój, a potem
się o bzdurę kłócimy z sąsiadem.

Nasze dzieci na nas patrzą,kiedy
mówimy, że kochamy ich matkę,
a potem wrzeszczymy na nią,
bo nie smakuje mi kotlet.

Nasze dzieci na nas patrzą,kiedy
mówimy o ochronie środowiska, a potem
rzucamy na ziemię papierosa.

Nasze dzieci na nas patrzą, kiedy
w niedzielę idziemy do kościoła, a wracając
kłócimy się o jakiś drobiazg.

Nasze dzieci na nas patrzą,kiedy
mówimy, że w życiu ważna jest tylko miłość,
a potem patrzą na seks i pieniądze.

Nie zapominajmy o milczącym spojrzeniu
naszych dzieci i o ich cichym sądzie,
który nas może ocalić od Wielu nikczemności  


                                                 

  John C. Maxwell  

Mały człowieczek

Mały człowieczek idzie w me ślady,
Pyta o drogę, prosi o rady;
Zbłądzić nie mogę, choćby się chciało,
Bo pójdzie za mną pewnie i śmiało.

Oczka swe ciągle na mnie obraca,
I naśladuje, to jego praca.
Jestem wyrocznią i nie ma rady,
Mały człowieczek idzie w me ślady.

W wiosennym słońcu, w zimowym śniegu,
Rzeźbię i tworzę, w marszu i w biegu
Na długie lata przyszłej dekady
Człowieczka, który idzie w me ślady”







  Tadeusz Śliwiak

ŚWIAT DZIECI 

Dziewczynka rysuje kredą na asfalcie
rybę
i drugą rybę
i trzecią rybę
Chłopiec udaje że ma w ręce wędkę
którą łowi te ryby
co którą złowi
dziewczynka wymazuje ją wilgotną gąbką
Wracając do domu
dzieci mówią ,,patrzcie
idziemy z wiadrem pełnym ryb"
Taki jest świat dzieci


                                                 


 Ewa Lipska

Dom dziecka

Trzydzieści par pantofelków filcowych

z wyszytym na środku kwiatem tulipanu.

Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem

z czarnej porzeczki.

Trzydzieści nieruchomych kotów

wyhaftowanych ściegiem płaskim.

Trzydzieści par wyciągniętych rączek

ale tylko po łyżki do zupy mlecznej.

Trzydzieści par oczu otwieranych we śnie

aby dojrzeć rodziców na wzgórzach cukierków.

 

Gdyby moja mamusia chciała

mogłaby być królową.

Ale musiała umrzeć

bo tatuś zamienił się w wilka.

 

Moja mamusia była chuda

i dlatego nie mogła mnie kochać.

Ale jak tylko będzie chuda mniej

to mnie kupi na zawsze.

 

Moja mamusia jest piękna. Mój tatuś jest piękny.

Moja mamusia jest bogata.

Mogłaby kupić

Amerykę Północną i złoto. A tatuś

potrafi strzelać z prawdziwego karabinu.

 

Trzydzieści par nóżek

stoi przed nieczynną zwrotnicą

i oczekuje na wjazd

domu.


                                          
                                         K L I K

     I tak dobrnąłem szczęśliwie do końca tego postu. Siada mi komputer i bałem się jakieś niepożądanej awarii!
     Ten Najsłodszy Dzień w Roku też dobiega końca i pora już wracać do domu.
     A dom dla obecnych jak i byłych dzieci to nie tylko dach nad głową, łóżko do spania i pełny talerz na stole.
     To przede wszystkim miejsce, gdzie Cię rozumieją i kochają!






 








                                                 

44 komentarze:

  1. To ja swoje trzy grosze w klimacie wiersza sprzed dwóch lat

    Za sprawą koktajlu truskawkowego
    przeniosłam się dziś w czasy
    dzieciństwa mojego
    Kiedy truskawki z cukrem, z kefirem
    w mikserze zmieszałam
    nagle małą dziewczynką
    na chwilę się stałam

    Przypomniała mi się Babcia moja
    kochana
    która po truskawki biegała
    dla mnie zawsze z rana
    Kiedy u niej wakacje spędzałam
    Bo ja przecież tak wcześnie
    nigdy nie wstawałam

    A potem jeszcze żeby było miło
    z czerwoniutkich czereśni
    kolczyki się robiło
    A czasem do truskawek
    śmietana bita była
    porcja była tak ogromna
    że w miseczce się nie mieściła

    Największa radość była, kiedy był Dzień dziecka
    bo wtedy z moją Babcią
    jechałam do
    Wesołego Miasteczka
    I chociaż dzisiaj wcale nie jest dzień babci tylko
    Święto dzieci
    To od tych babcinych wspomnień
    łezka z oka leci

    Dzieciom wszystkim życzę,w dniu pięknego Święta
    niech każde na długo
    to Święto zapamięta
    Pozdrawiam świątecznie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwzajemniam się, Gabrysiu, moim obrazkiem sprzed ponad 30 lat:

      ***
      moja królewna złota
      hojnie szafuje klejnotami
      a te niby szaropóre
      kląskają miodnie
      do ucha jego cesarskiej bezsilności

      dobre słoneczko kładzie
      małe pierścionki
      na tę główkę strojną
      w złoty obłoczek do całowania

      a potem przekuwa złoto
      w złość żelazną obrożę
      na każdy uśmiech

      szczerze nie cierpi tej dużej torby
      tu masz zostać
      nie jedź tatusiu
      (1983)
      ściskam

      Usuń
  2. Refleksje...
    Dzieci mają wiele pytań, na które są proste odpowiedzi.
    Nie tak jak teraz gdy sami sobie komplikujemy życie.
    Czasem chciałabym wrócić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mqarza dzieciaki, Dagmaro, o tej dorosłości i nie zdawają sobie sprawy, że to one way ticket...
      całuski

      Usuń
    2. pardon, lapsus;powinno być: "Marzą..."

      Usuń
  3. Dobrze ,pięknie nostalgicznie....

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Każdy wybór utworów, Waszku, bywa niełatwy. Ten to tylko podręcznikowe pars pro toto
      pozdrawiam i zapraszam na zaś

      Usuń
  5. Najpiękniej o dzieciach piszą poeci. Bez miłości nie ma życia i nie można wychowywać dziecka, które jest mniejszą kopią dorosłego. Pytania dziecka są szczere, świeże i zaskakujące. Warto mieć czas na odpowiedzi.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z szacunkiem, ale poeci piszą o dzieciach na ogół ckliwe głupoty, a wyjątki jedynie potwierdzają regułę. Można wychować dzieci bez miłości - dowód w Domach Dziecka i postawach większości naszych polityków - od sołtysa Wierzchowsk zaczynając a na Panie Długopisie Rzeczypospolitej kończąc. A już pewien NadPrezes Wszystkich Pierwszosortowców jest tego niedoścignionym przykładem. Dziecko nie jest zazwyczaj niczyją kopią- jest egzemplarzem niepowtarzalnym. I chwała za to Nieistniejącemu. Pytania dzieci istotnie na ogół są takie o jakich piszesz, ale my na nie zazwyczaj odpowiadamy głupio lub lejemy pytalskich po pyskach [nawet gdy tylko w przenośni - jednak lejemy]. Czasu na mądre wypowiedzi zazwyczaj nie mamy, albo odpowiadać nie umiemy, albo nam się nie chce.
      Serdeczności z zaproszeniem przesyłam.
      Zdrowie piję - jak dziecko

      Usuń
    2. Rasowi poeci, Bimbrusiu, piszą o dzieciach jako o mniejszych ludziach, przyszłych dorosłych, przykład: Ewa Lipska.
      Nie znajdziesz współczesnych wersji Jasiów Wędrowniczków, chyba, że wstąpisz tam, gdzie myślę, starannie dobierając etykiety.
      Z drugiej strony współcześni poeci rzadko zajmują się dziećmi jako tematami swych wierszy!
      toż pij suficie, boś nie pił całe życie...

      Usuń
    3. @Ultra
      Może by tak ułożyć specjalistyczny słownik uniwersalnych odpowiedzi na fundamentalne pytania?!
      Bez uwzględnienia odpowiedzi wymijających (np. "Daj mi spokój...","Zapytaj o to dziadka..." itp.
      buzineczki

      Usuń
    4. 1. Mister J.W. smakuje mi jak nalewka na myszach, a moja rodzina od czasów Popiela czuje do nich niejaką idiosynkrazję.
      2.Lipska - Ewa zresztą... A ja napisałem "na ogół" a nie "zawsze".
      Wpadnij...
      3. Nie piłem "całe życia" - przyszła jednak "dojna zmiana" więc zacząłem, proszę Pana. Spróbuj sam nie pić słuchając Długopisa, Sołtysowej, sczerbatego Zbawcy Ojczyzny czy Likwidatora Teatrów...

      Usuń
    5. Po tych Twoich przypisach jakoś mi lepiej, nawet lepiej niż po chivasie...
      Wpadnę, oczywiście...
      Jednak już sam widok pewnych mord i to niekoniecznie z fonią sprawia, że...

      Usuń
  6. Byliśmy dziećmi... stajemy się dziećmi... Circulus vitae czy tylko circulus vitiosus?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, Sir, czy dziecięce zabawy typu "Chodzi lis koło drogi" i inne nie zataczają też błędnego koła.
      Kto za tym stoi i komu to służy?!
      ukłony

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Kto za tym stoi?
      -Jak nie "odwetowcy z Bonn" czy "bankierzy z Wall Street" to już chyba tylko ...Tusk z dziadkiem zWehrmachtu...

      A służy to - jak zawsze - "wiadomym siłom"...

      Na szczęście za nami stoją ci zdradzieccy Węgrzy [przez których zwyciężyliśmy tylko 27:1, gdy mogło być 26:2], wspaniały San Escobar, Związek Socjalistycznych Republik Antarktydy i Łojciec Derechtór,za którym.... sam wiesz KTO!

      Lis? - Z Newsweeka? On jeździ nie chodzi, niektórzy marzą,by siedział.

      Trzym sie...

      Usuń
    4. Serca, myśli, czyny... odleżyny!

      Usuń
  7. W dniu Dziecka złożyłam życzenia dzieciom małym i trochę większym własnym. Nie wpadłam na pomysł, by zrobić to na blogu. Ty jak zawsze stanąłeś na wysokości zadania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te moje pociechy też są mooocno wyrośnięte, Iwonko!
      Syn po ojcu fajkę dostał i na razie... nic!
      buziulki

      Usuń
    2. W Dniu Dziecka wypiłem z moimi dziećmi po lampce [właściwie to były lampy] dwójniaka [benedyktyńskiego, jak na ateusza przystało]... Butelka zrobiła się pusta... my pełni [dumy - ja z nich, one ze mnie... "To się nazywa szczęście"... [A.Waligórski - Rycerz Dreptak].
      Szczyńć Boże...

      Usuń
    3. Przyznałeś się bez bicia, Bimbrusiu, że był to cały... żyrandol (kto by liczył te lampki?!).
      Nowi Strażnicy Żyrandola?! Napawa to optymistycznie!

      Usuń
    4. Moje dzieci [50, 47,45 lat] - po jednej lampie [trzy], ja - jedną. W sumie cztery...Czy widziałeś żyrandol, którego części składowe luźno stoją na stole ? Czy świecący szczęściem uczestnicy to już koniecznie "strażnicy"? Przy pustej butelce???

      Usuń
    5. Czy aż tak, Bimbrusiu, musimy czepiać się szczegółów?! Moje dzieci są nieco młodsze (37, 27) i nikt nikogo nie nabija w butelkę (pustą!)...
      A mnie najbardziej cieszy świadome dziadostwo!

      Usuń
    6. To nie są szczegóły. Poloniści muszą być konkretni. To nie matematyka czy jakaś ekonomia, gdzie minus pomnożony przez minus daje plus,a dług dodany do manka okazuje się być "dodatnim przyrostem gospodarczym" [bywają przecież "ujemne przyrosty"].

      Usuń
    7. Owszem, poloniści powinni być konkretni, ale czy na pewno podczas żartów?!
      Bardzo podobały mi się pleonazmy z perelowskiej nowomowy:
      - "fakt autentyczny"; to tylko pozorny pleonazm, bo zdarzały się "fakty nieautentyczne", np. przyjaźń polsko - radziecka
      - "współpraca wzajemna", bo zdarzała się współpraca bez wzajemności jak np. Rada Wzajemnej Współpracy Gospodarczej itp., itp.

      Usuń
    8. @Sir Absurd
      p.s.mój dowcipas z żyrandolem ma źródło w innym pereelowskim ausdruku - "przy symbolicznej lampce wina"; ten symbol zawsze i niezmiennie rozrastał się do imponującego żyrandola!

      Usuń
    9. A podlaski "pierwszy początek" czy mazowieckie „Cofnij się do tyłu”. A dziennikarski lapsus - „Oto nasz genialny kolarz R.Sz. - cudowne dziecko dwóch pedałów!”... Jenzyka polskiemu być mnustwo-mnustwo ciekawym.

      Usuń
    10. Szczegulnie w pientknych okolicznościach przyrody...

      Usuń
  8. Fascynujący jest ten świat dziecka, często tam bywam dzięki rodzinie i znajomym, aż żal wychodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjaźni dziecięcej nigdy dosyć, Andrzeju!
      Niedługo chyba moje dziadostwo będzie twórczo kontynuowane i już z tego bardzo się cieszę!
      czuj duch

      Usuń
  9. Cóż jeszcze można dopisać do twojego postu? Wydaje mi się, że dzięki wierszom wyczerpałeś temat.
    Serdecznie pozdrawiam, duży dzieciaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Anno! Okazuje się, że ciągle jeszcze rosnę!
      serdeczności

      Usuń
  10. Pięknie i mądrze napisałeś Klaterku.
    Szczególnie ostatnie zdanie mnie wzruszyło.
    I uwielbiam obrazy Wyspiańskiego, które przedstawiają jego dzieci.
    Pozdrowienia od małej dziewczynki, którą być nie przestanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotnie Cię ściskam i obcałowuję, Stokrotko! Co do mnie, to do Piotrusia Pana chyba mi daleko, jednakże uparcie określam siebie jako notorycznego młodzieńca!

      Usuń
  11. Piękne przykłady, mądre refleksje, szkoda tylko, ze niektórzy dorośli tak szybko zapominają, że dziećmi byli i zbyt wysoko noszą głowy...
    A u Ciebie dziecko i w głowie i w duszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. I tu mnie, jotko, rozszyfrowałaś!
    buziule

    OdpowiedzUsuń
  13. kopię /reprodukcję?/ "Śpiącego Stasia" /ostatnia fotka/ pamiętam z rodzinnego domu, wisiała ona nad moim łóżeczkiem... rzecz jasna nazywała się "Śpiący Piotruś", nie dawałem sobie wmówić, że to mój Dziadek /Stanisław zresztą/, jak był mały...
    gdy łóżeczko stało się łóżkiem "Staś/Piotruś" nadal wisiał, poniżej zaś zawisł jakiś komunijny bohomaz, ale szybko, jakiś rok, dwa później, gdy wymiksowałem się mentalnie /tudzież fizycznie, bo przestałem chodzić na religię i do kościoła/ z tej maniany "zniknąłem" ten bohomaz, pojawiły się fotki astronautów z Neilem Armstrongiem na czele, zaś około ósmej klasy zastąpiła ją jakaś panienka z "Playboya" /którego nabyłem za dwa komiksy o Tarzanie/, ale panienkę "zniknął" mi Tata argumentując, że chyba jeszcze za wcześnie/?/... a potem... potem to poszedłem do liceum i sam "zniknąłem" z tego domu... zaś losy śpiocha ze ściany są mi nieznane...
    bulba :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż może być, Piotrze, piękniejszego, nad obraz śpiącego dziecka i jego uśmiech... Może to banalne, ale jakże prawdziwe!
      paciulka

      Usuń
  14. My dorośli zawsze chcemy być mądrzejsi od naszych dzieci, ale nie zawsze nam to wychodzi... Czasami dzieci potrafią nas zaskoczyć :)

    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń