sobota, 6 maja 2017

Z krwi, kości i miłości...

                                                                           


Dla mego Wspaniałego Ziomka Piotra Opolskiego i tej Ziemi, która nas wydała, z krwi, kości i miłości, Dedykacja Serdeczna...

                      


     Jestem Ślązakiem, z krwi, kości i miłości. Śląsk ze swą tradycją, położeniem geopolitycznym i językiem to ciągle jeszcze lud pogranicza.
     Rdzenni Ślązacy mają trzy orientacje narodowe: polską, niemiecką i... śląską, rzadziej czeską, bo moi ziomkowie z Zaolzia są w większości propolscy.
     Na doli Ślązaków zaważyły: z jednej strony perfekcyjna w swej skuteczności germanizacja, z drugiej zaś równie brutalna... polonizacja.
     Owa Macierz, do której zbrojnie podążali Powstańcy Śląscy, aż za często, tak w międzywojniu jak i w czasach powojennych, okazywała się bezduszną... macochą. Ślązacy jednak, uzbrojeni w stary etos (Rodzina – Praca – Wiara), trwają nadal w swej silnej regionalnej tożsamości.
     Moja osobista genealogia jest jak to na Śląsku, dość złożona: śląsko – niemiecko – mazowiecka. Pozostaję zaś zdecydowanie w orientacji propolskiej, a to dzięki mym najbliższym przodkom czyli dziadkom – Karolowi i Adamowi.

                                             
                        Karol, gefreiter pruskiej armii, I wojna światowa

     Dziadek Karol urodził się w latach 80 XiX w., na Opolszczyźnie, w Zawadzkich k. Strzelec Opolskich.
Jego ojcem był zniemczony Ślązak, matką Niemka (ur. Bad Spandau k. Berlina). W czasie I Wojny Światowej wcielony do pruskiej armii. Po jej zakończeniu przybył do Chorzowa, zatrudnił się do pracy w hucie (wpierw Huta Królewska, potem Huta Kościuszko), ożenił się z Marią, ze zniemczonej śląskiej rodziny. 
     Był przykładnym mężem i ojcem i... zagorzałym polskim patriotą. Gdy nastała okupacja hitlerowska, z racji swego wieku uniknął wcielenia do Wehrmachtu, za to był aktywistą polskiego podziemnego ruchu oporu. Dożył godnie i uczciwie sędziwego wieku.

                                               
                                 Adam, żołnierz polskiej armii gen Andersa, II wojna światowa 

     Dziadek Adam, młodzy od Karola o kilkaście lat, urodził się w Piotrkowie Trybunalskim i wychowywał się w jednej z podwarszawskich miejscowości. Parę miesięcy po zakończeniu I wojny światowej przybył
do Chorzowa i zatrudnił się w tej samej hucie, co Karol. Byli nawet znajomymi.
    Z miejca pokochał Śląsk, brał udział we wszystkich trzech powstaniach, nauczył się śląskiej mowy i poślubił Ślązaczkę, córkę swojego majstra. 
Stał się Ślązakiem z wyboru serca, bardzo cenił sobie śląski obyczaj i wprost ukochał tzw. śląski dom.
    Jako polski żołnierz, uczestnik kampanii wrześniowej, został wzięty do sowieckiej niewoli i internowany na Syberii. Na szczęście, w dalszej konsekwencji porozumienia Sikorski – Majski,  trafił do polskiej armii pod wodzą generała Władysława Andersa.
Po wojnie nie wrócił do kraju, osiadł i zmarł w Wielkiej Brytanii.
    Tyle tej skróconej sagi rodzinnej. Rodzice wychowali mnie również na Polaka, mimo, że mieli ukończone okupacyjne niemieckie szkoły średnie. Takaż to moja zakamuflowana opcja!
Powracam do mowy śląskiej. Ciągle trwają boje o uznanie śląszczyzny za język regionalny czyli etnolekt.
Dwa towarzystwa językowe: „Danga” na Opolszczyźnie i „Pro Loquela Silesiana” z siedzibą w Chorzowie, mozolnie przeprowadzają kodyfikację śląskiej pisowni. Sprawa jest diabelnie trudna na tyle, aby zapis żywej mowy nie przypominał typowej transkrypcji fonetycznej. Idzie chyba jednak ku dobremu.
                                          
                                            
     Współczesną zabawą Ślązaków, szczególnie zaś artystów estadowych są śląskie pastisze znanych polskich wierszy. Sam też o to się pokusiłem. Zapewniam Was przy tym, że chwilowo odejdę od aparatu werbalnej przemocy, zastępując go rzetelnym aparatem przypisowym:

Lokomotywa inakszy

                                                   



Stoi przede mną moja żoneczka,
Wielgo i rubo, genau choby beczka,
Stoi, sie gawczy,1 stoi i sucho,
Hica2 z gorkiego ji brzucha bucho!


Tak narobioła się ta boroczka
Już od połednia po samo nocka:
Po piyrsze: klupała wszystkie tepichy3
Kloprym,4 co wcale niy boł tak cichy,
Po drugie mitak 5narychtowała –
Kluski,6 rolady, tak się starała,
Po trzecie: wyprała colutkie pranie,
Potym się wziena za biglowanie,7
Po czworte: okna umyła bryną,8
A fynstebretyt9 tyż ją niy miną,
Po piąte: jo niy móg boch zdychoł chory,
Skludzioła na hasiok 10stare klamory,
Wyszorowała piyknie deliny11,
Naszpanowała 12wszystkie gardiny,
Zrobioła rojmung13 w naszym wertiko14,
Wyciepła kotka, bo boła dziko,
Do szranku 15wrazioła kule na mole,
Wytarła  kronlojchter 16jak stoła na stole,
Wypucowała wszystkie szczewiki,
Przetkała haziel 17i inksze guliki,(18)
Ślazła do sklepu do mie po piwo,
Gawczy się na mie i niy odzywo!!!
I choćby przilazło 1000 ciućmoków,19
I kożdy by zeżar 1000 krupnioków,
I kożdy by móg się tak starać a starać,
Niy dadzą sie rady – tako mo para!!!
Naroz trzask, potym chlast,
Ona siup! Jo już trup!!!
Nojprzód po leku kusiki20 słodziutkie,
Kilanie21 lizanie, roz dugie, roz krótkie
I pępek, cycuszki, paluszki u nóżki ,
I juzaś dziubeczki, i oczka, i uszki,
Jo szwongnoł s22ię gibko, a ona na stole,
I juzaś kilanie, szczypanie, kusiole,
Na wiyrchu, na dole, do zadku i w przód,
I gibko i drabko, bo twardy jak drut,
O ściana, o byfyj,23 o dźwiyrze, o szrank,
I juzaś od nowa, i mom to na bank,
Że byda mioł afka, 24a ona – minetka,
Bo tako maszkietno 25ta moja kobiytka ,
Już ona jak kachlok,26 jo blank ogupiały,
Do ucha mi ryczy, dyrgotom już cały,
I driny, i nazod, i szlus, i jo śloz…
A ona : „Dziubeczku, jo chca jeszcze roz”!!!
_________________________________________________________
1 gapi się

2 żar, gorąc

3 dywany

4 trzepaczka

5 (z niem.Der Mittag) obiad

6 tu: wyłącznie kluski ziemniaczane, kopytka lub tarte

7 prasowanie

8 denaturat

9 (z niem. Das Fensterbrett) parapet

10 śmietnik

11 podłoga

12 śląskie firanki (gardiny) szydełowane z grubej nici bawełnianej były krochmalone, a następnie naciągane na specjalnej ramie

13 tu: wywalanie zbytecznych rzeczy

14 bieliźniarka

15 (z niem. Der Schrank) szafa

16 żyrandol

17 tu: muszla klozetowa

18 odpływ ścieków

19 gapa, ciamajda

20 całuski

21 laskotkanie

22 (z niem. Der Schwung) tu: zerwałem się z zapałem

23 (z franc. le buffet) tu: kredens kuchenny

24 tu: eufemizm oznaczający żeński narząd płciowy

25 tu: skłonność do wyrafinowanych praktyk seksualnych

26 piec kaflowy
                                                                                  


p.s. dziś wyjeżdżam z moją psiunią Tolą w góry, toteż na wszystkie ewentualne komentarze odpowiem w najbliższy poniedziałek; mam nadzieję, że ktoś będzie nade mną czuwał...

                                                                              
                                                    Klater z Tymczasowym Aniołem Stróżem


    Tóż trzimcie sie, patrzcie tam jako, niy róbcie sie yntom i niy lyjcie sie żurym!!!

                                              

                                            




              
                       

48 komentarzy:

  1. W mym pastiszu zastosowałem pisownię umowną, ku pokrzepieniu Waszych serc, ciał i dusz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne. I tylko jeden odnośnik sprawdziłam (14) ;-)
    Fajnego wekwndu!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend był świetny! Najbardziej zadowolona była moja psiunia Tola. Miała tam dwie nowe kumpele i od razu była szefową!
      buźki

      Usuń
  3. Moje serce, ciało i dusza wcale nie czują się pokrzepione, ale może chociaż Ty pokrzepienia zaznasz. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, Meine Pinkelein! Walniesz banię, zmienisz zdanie!
      ukłony

      Usuń
  4. Właśnie wróciłam z gościny u Ślązoków, było pysznie, a wiersze pisane gwarą pisze także Gabrysia na blogu Pogodna dojrzałość, polecam:-)
    Miłego pobytu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż muszymy sie, jotka, kiejsik szczasnąć na byzuchu!
      Do Gabusi zajrzę niebawem.
      dziubeczki

      Usuń
    2. Toć że zapraszom serdecznie. Asia i Hyniek to już prawie jak nasza famiolio �� Teraz jeszcze się sam i Ciebie podszkolom i bydzie nim razem blank wesoło . A wiersz przeczytalach na wdechu bo żech nawet o dychaniu z wrażenia zapomniała . Wesoło mosz z tom Twojom frelkom 😘 Buziolki - a jak pikantnie ..😱

      Usuń
    3. Tóż jo, Gabi, jes blank gupi ze szczyńscio, coś mie sam tukej nawiedzióła.

      Niech sam siedną wroz przi stole
      I hanysy, i gorole...

      Usuń
  5. No to prziznej sie kaj jedźisz w te góry ?.
    Powiem szczerze - pora tych śląskich ausdruków żechn niy znoł.
    Własnie w tym będzie kłopot z kodyfikacja i pisownią. Osobicie zdradzam mowę śląską z prostej przyczyny. Jak chcę cos przekazać to nie może to być niezrozumiałe bo czytelnik się znudzi ciągłymi domysłami lub odnośnikami. Kaszebe też twierdzą że i ich gwara i fonetyka ulega przemianom i że to juz nie to co kiedyś.
    Z pewnym zaskoczeniem przyjmuję nowe zjawisko. Młodzi ślązacy którzy wyjechali na saksy przywoża swoją nowomowę niemiecko-śląsko-polską.
    Jendruś - szpas dlo Ciebie. Jadom se bez Chorzów Klara i Agnes i jedna pado do drugiej - Kaj jedziesz, do Starego ?. Niy do Emy prać.
    Ten dowcip może zrozumiec tylko Chorzowianin.
    No to pyrsk !.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiej mie ino zaproszają, to jeżdza do takij chajtki, u podnóza góry Tuł na Pogórzu Cieszyńskim, blank blisko czeskiej granicy.
      Ech tam zaraz zddzasz mowę ojców! Śląski etnolekt (patrz link powyżej) jest typowym "livin' language, z ograniczonymi słownictwem i zakresami znaczeniowymi. Mowa ta również się zmienia, bo nie tworzy jej jakiś program komputerowi tylko ludzie!
      A każda nowomowa jest dla mnie równie niestrawna jak ciepło gorzołka eli piwo ze sokiym!
      Za dowcip dziękuję. Tu wyjaśniam auslenderom, że ów "Stary" oznacza dzielnicę Chorzowa - "Chorzów Stary", a nie osobistego małżonka. Można by tę dzielnicę nazwać chorzowską starówką, bo na głównej ulicy św. Jana znajdują się jeszcze familoki z zabudowaniami gospodarskimi jak stodoła czy stajnia.
      A terozki, Pyjter, szpas do Ciebie (lata 80 ub. wieku):
      "Prziłazi Jorg z roboty, leko chycóny i pado do staryj:
      - Truda, seblykej sie!
      - Ty pieróński ożyroku, coś to...
      - Zawrzij dziób, bo nachytosz! Seblykej sie, ino drabko, bo niy ma czasu!
      Trudna sie seblykła blank do saga...
      - A terozki właź na stół!
      - Ty giździe diosecki, bezbożniku oszkliwy...
      - Wlazowuj, bi ci richtig ciulna bez tyn gupi pysk!
      Truda wlazowuje na stół...
      - Nooo... Terozki dźwignij szłapa... dobra... Obróć sie zadkiym... dobra... A terozki mi powiydz, co te gupieloki w tym... striptizie widzóm!!!
      patrz tam jako, karlusie

      Usuń
  6. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale mam sentyment do Śląska i Ślązaków. Żadnych powiązań rodzinnych ani przyjacielskich ale lubię Was:)) A gwarę śląską wręcz uwielbiam i nieźle rozumiem.
    ps całus od Piotra biorę jakby był dla mnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bet! Jestem zachwycony! Piotr chyba również i tyleż o tym, bo niy ciyrpiymy klachów!
      "Gwara śląska" w tym wypadku to określenie nieprezyjne, bo istnieje ponad sto śląskich gwar. Osobiście posługuję się tzw. górnośląskim dialektem miejskim (aglomeracja wokół Katowic), rzuć okiem na link powyżej: "etnolekt").
      ciesza sie choby gupi; kusiole

      Usuń
  7. No to życiorys niejako typowy, jak na Ślązaka przystało. W moim ganc pofyrtane- ojciec austryjok, matka prusoczka.Znam w miarę dobrze gwarę Śląska Górnego i Cieszyńskiego. I sama nie wiem, kim czuję się bardziej-pszczynianką, czy cieszynianką. Ot takie rozdwojenie, oby tylko takie pozostało.
    Lubię, kiedy gwarą śląską ( tą z Górnego) posługują się mężczyźni, natomiast dla kobiet jest ona zbyt twarda, szorstka, jakoś mi nie pasuje.
    Cmoki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółeczko Kochana! Śląskie multi - kulti, wynika z historii i geopolityki tej Ziemi.
      Teraz precyzyjniej - chodzi tu o dwa podstawoe dialekty śląskie: górnośląski ( Śląsk Katowic i okolic oraz Opolszczyzna) oraz południowy (Śląsk Cieszyński, okolice Rybnika, Wodzisławia i Jastrzębia)
      Gwara cieszyńka, którą również dobrze poznałem, jest mięciutka i melodyjna. Poza tym, Jaskółeczko, bądź wyrozumiała np. do "babochłopów"!
      kusiki, dziubeczki (śląska tradycyjna pisownia!)

      Usuń
    2. Kusiki, dziubeczki... za to jo Ci przaja :)albo móm Cie rada :):)

      Usuń
  8. piknie zes to napisol :)))) ja lubie byc slazaczka choc daleko od slaska mieszkam. Ale wracam czesto... buziole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj tu, Kasiu, jak najczęściej! Narychtuja Ci kluski z roladą i czerwoną kapustą!
      kusiole

      Usuń
    2. A dyć! Z racibambra (rabarbaru)...

      Usuń
  9. piknie ... mnie nie razi po uszach sląska gwara. Kurcze - całą wierszyk zrozumiałam czyli z moją pamięcią nie jest tak żle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mosz szczyńcie, Rynatko, bo inakszy jo mógby Ci głupie przijść!
      dziubki

      Usuń
  10. Bardzo mi się ta mowa podoba, chociaż niewiele z niej rozumiem :)Mimo, że zaraz wracasz z dalekiej podróży, to życzę Ci dalej przyjemnego wypoczynku.

    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wróciłem, JaGo, i to w jednym kawałku!
      ściskam

      Usuń
    2. Na szczęście nie rozebrali na części pierwsze :)
      Buziaki.

      Usuń
    3. Jaką część mą intymną masz na myśli, JaGo, w pierwszej kolejności?!

      Usuń
  11. Dobrze wiesz, że wg prezesa nad prezesami i tak jesteś ukrytą opcją niemiecką i żadne Twoje przywiązanie do Polski Cię nie usprawiedliwia.
    Zawsze lubiłam każdą gwarę, a śląską nieco znam, bo mój mąż kończył technikum w Bytomiu i czasami dla żartów coś pogwarzy.
    Cześć, Pieronie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezderkusie, Ana, móm rod takie gorolki!
      Podrów tyż ody mie Twojego chopeczka, bo sztudiyrowoł na nojlepszym placu( tu: w znaczeniu "miejsce") na świecie!
      Pyrsk, Ciotka, dej przodka!!!

      Usuń
  12. wiersz jest super, super też jest sam pomysł tworzenia coverów w wersji śląskojęzycznej, ale czegoś /a raczej kogoś/ mi brakuje w genealogicznej części tego posta... gdzie jest Mama, gdzie Babcia? /kwestię Prababci potraktujmy już ulgowo/... niby są w postaci lakonicznych wzmianek, a jednak nie ma... jakież to patriarchalistyczne...
    bulba :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już, Piotrze uzupełniam: moja śp. Mama była córką Karola. O Karola żonie, Marii, wspomniałem. Pochodziła z niemieckiej rodziny rzemieślników (kuśnierzy).
      Małgorzata zaś była żoną Adama. Też o niej wspomniałem (córka majstra z huty). Tej drugiej Babci nie pamiętam, bo urodziłem się dwa lata po jej śmierci.
      Moja prababcia ze strony Mamy, matka Karola, nosiła prastare słowiańskie nazwisko - Reudelsdorf.
      Nawet wg catchistowskiej nauki społecznej moja opcja ma bardzo marny kamuflaż!
      paciula

      Usuń
    2. Dobre nazwisko, choć nie tak dobre jak starocerkiewnosłowiańskie Vorname - Katzenellenbogen[w skróce - Krumsztyk].

      Usuń
  13. Stara dobra szlachta z Jeruszalaim: Kott - Łokieccy! Bliżej spokrewnieni z książęcą familią von Quatsch - Donnerwetter.
    Od pokoleń pili wyłącznie kirscha, a ich rodowe sioło to Wiśniowy Sad k. Kaliningradu.
    Ciekawa ta genealogia...
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pijali kirscha!... To ich dodatkowo nobilituje... Są -jak sądzę - w Almanachu Gotajskim?

      Usuń
    2. Mało tego, często zaglądali do Limburga nad Laną i tamże tenże kirsch zagryzali bratnim holenderskim serenm limburskim.
      Jeszcze smród się niesie po lesie!

      Usuń
  14. Nie jestem Ślązakiem, ale... moje nazwisko jako śląskie - XIV-wieczne przytacza Stanisław Rospond w swej Gramatyce Historycznej... Absurdalna sytuacja. Ot i wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absurdalną sytuację miał mój dziadek Adam, zajadając się śląskimi karminadlami i odcinając się perfidnie od swych mazowieckich ziomków!
      A zaistnieć u prof. Rosponda, to już coś! Moje zaś nazwisko figurowało jeszcze w rejestrze szlachty mazowickiej z końca XVIII wieku.
      Jednakże nie patrz na to, patrz na serce!
      serdeczności

      Usuń
  15. Ślązaczką nie jestem, choć młodość upłynęła w Chrzanowie obok kominów elektrowni i kopalni Siersza. Za to śląską gwarą się zachwycam:
    "-Panie sztajger, szola sie zerwała !
    - Pieruna, a byli tam ludzie ?
    - Nie, ino dwa gorole."
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zachwycony, Asiu, Twą "filią" do Śląska i Ślązaków. Dowcipas dla Ciebie:
      - Tata, tata,a Lucek z pióntego sie przezywo, co jo jest pedał!
      - To go spier, gupieloka!
      - Ale on jes taki słodki!!!
      ściskam

      Usuń
  16. No to dziadek wnuka się wyprzeć nie ma jak, skórka zdjęta żywcem - podobieństwo uderzające.
    Swoja drogą piękne są te stare zdjęcia, pan fotograf się starał, a to tło jakieś, a to rekwizyt.
    Mój starszy wnuk bardzo lubił jak czytałam mu "Lokomotywę" do snu. Twoją wersję zachowam na czas kiedy wąs mu się sypnie, ale nie omieszkam mu poczytać, super zachowany rytm wiersza.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadam również zdjęcie z dziadkiem Karolem i babcią Marią. Oboje urodzili się w 1888 r. i przekroczyli w życiu 80 lat (zmarli w latach 70 ub. wieku).
      "Lokomotywę" to cztałem już samidzielnie w wieku 6 lat, a następnie recytowałem na estradzie, u boku mego Taty, zawodowego aktora estrady.
      buziulki

      Usuń
  17. No podpierałam się załączonym słownikiem, ale czuję się usprawiedliwiona, bo żadnych bliskich związków ze Śląskiem nie miałam /poza sporadycznymi wycieczkami/.
    Dobre!;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie, BBM, mój ukochany Śląsk stałby się krainą nijaką, do cna wyszabrowqaną i ogołoconą z przemysłowych bogactw, gdyby nie jedno.. O sile współczesnego Śląska decydują Ślązacy wraz ze swymi obyczajami, etosem, językiemi i innymi sferami silnej, ponad tysiącletniej (Ślązacy przyjęli chrzest już w IX w. naszej ery) regionalnej tożsamości.
      ściskam

      Usuń
  18. To chyba mi się przyjdzie obwiesić abo co, o ja z centrum Mazowsza od urodzenia jestem i nijak śląskiej gadki nie rozumiem.... Ale chociaż staram się i jakoś mi to nieźle wychodzi.
    To może tak być Klaterku.?... jak nie może być inaczej????
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śląszczyzna jest trudna, Stokrotko, właśnie ze względu na swą regionalną odrębność!
      Podobnież czułem się w zetknięciu z etnolektem orawskim, kiedy to na początku lat 70, przez rok przebywałem na Orawie (Chyżne).
      Dla dobrych kontaktów z uczniami czy ich rodzicami, już po paru tygodniach rozumiałem tę mowę, a po następnych paru już próbowałem nią się posługiwać.
      No, bo zdolniacha ze mnie, a co!!!
      buzineczki

      Usuń
  19. Jak dobrze, że były odnośniki! Bez nich niektórych słów w ogóle bym zrozumiała, mimo że jestem ze Śląska. Na swoją obronę mogę powiedzieć, że mój chłopak mówi pięknie po śląsku i stara się mnie dokształcać. :D Czasami jest ciężko i nie mogę się nadziwić jak to możliwe, że takie słowa w ogóle istnieją! Jestem na dobrej drodze. :)
    Życzę pięknego weekendu w górach!
    Pozdrawiam serdecznie, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gór już, Martynko, powróciłem. Redaguję teraz nowy post, gdzie akurat znajdzie się mój osobisty przekład ballady folkowej - "Donna, Donna".
      ściskam i zapraszam
      A Twojego szaca pozdrów (u)ode mie baz kupa maszkietów (taki piękny śląski idiom).

      Usuń
    2. pardon, literówka! Powinno być: "bez..."

      Usuń