środa, 4 czerwca 2014

Kukuś

                                                      



    W Waszych komentarzach do poprzedniego postu często pojawiały się porażające swą żelazną logiką wypowiedzi dzieci. Kontynuuję ten temat, a będzie to chyba nieuchronne starcie pokoleń:

    Mój bardzo dobry kumpel, o ksywie Dziadzio Stefek, szczególnie ukochał swego wnuczka , czteroletniego Stasia (z wzajemnością zresztą) i poświęca mu prawie cały swój wolny czas. Niedawno wybrał się z nim na poranny niedzielny spacer po parku. Na wyboistej dróżce potknął się o kamień i zaklął szpetnie:

                                         


    - Kurw…
    - Co powiedziałeś, dziadziuś? -pyta się dociekliwy wnuczek
    - No… Stasiu, powiedziałem… ku…. ku… O! Kukuś… powiedziałem, wiesz, kukuś!
    - A co to jest kukuś?!
    - Ach, to takie zwierzątko…
    - A gryzie?
    - Nie, nie gryzie, bo to właściwie jest… ptaszek.
    - A dlaczego? 
    - Bo tak je Bozia wyptasiła! 
    - A po co?
    - Bo ptaszki są bardzo pożyteczne i miłe.
    - Są miłe jak babcia?!
    - Jeszcze milsze, bo nie chcą ode mnie pieniędzy!

    - A duży ten kukuś?
    - Nie, malutki… lata sobie i śpiewa.
    - W telewizji?
    - Ptaszki śpiewają w lesie, w ogrodzie, w parku i na skwerze przed naszym blokiem.
    - A dlaczego?
    - Bo kukuś tylko tam lubi sobie latać i śpiewać!
    - A co śpiewa?
    - A takie tam trele… Trele –morele!
    - A dlaczego morele?
    - To się tylko tak mówi, Stasiu, na różne takie… duperele!
    - Acha… A co jedzą kukusie ?
    - No, właśnie, morele jedzą, wyłącznie morele. To takie morelowe ptaszki!
    - A gdzie śpiewają kukusie?
    - Wszędzie…
    - A w telewizji też?
    - No nie! Telewizja nie jest dla ptaszków! Pięknie śpiewają, ale tylko w parkach, ogrodach i w lesie.
    - A mają duże kukusie małe kukusie?
    - Tak, oczywiście.
    - Czyli, dziadziuś, one się rozmnażają, tak?!
    - Dokładnie, Stasiu, wykluwają się z jajeczek…
    - A dlaczego one się wykłuwają? To chyba boli!
    - Wykluwają się, Stasiu, nie wykłuwają! To znaczy, że przebijają dziobkami jajeczka i wychodzą na świat!
    - Super! A jak się nazywają małe kukusie?
    - No… kukuśki… nazywają się kukuśki!
    - A dlaczego tak… głupio?
    - A dlatego… Kukuśki i szlus!
    - A co jedzą małe kukuśki?
    - Też jedzą morele, ale mniejsze…
    - A co piją kukuśki? Piwo, tak jak ty, dziadziusiu?
    - No, nie piwa nie piją! Są za to za małe, no, i to są przecież ptaszki… Piją... no... tego... mleczko i coca – colę!
    - A ładnie śpiewają?
    - Kukuśki jeszcze nie potrafią śpiewać! One ryczą!
    - Tak jak babcia na ciebie,dziadziusiu?
    - Gorzej, Stasiu! Ale dosyć już, wracamy do domu!
    - Ale ja chcę zobaczyć kukuśki, ja chcę zobaczyć kukuśki, ja chcę…

     W tym momencie Dziadzio Stefek nie wytrzymał:

   - Stasiu, do jasnej cholery! Powiedziałem: kurwa, słyszysz?! Powiedziałem: K U R W A !!!

 
I tu Stasiu zaniósł się perlistym śmiechem...

                                           




     Do we­sołego śmie­chu pot­rzeb­ny jest niewinny dziecięcy rozumek, które­go dorośli ludzie, ci zep­su­ci i pazerni na wszystko, nie mają.
    Szy­der­stwem i inwektywami bluzgają na lep­szych od siebie, a ser­deczny śmiech uznawają za nic nie wartą, chyba, że jedynie wartą kpin... dziecinadę
.
 

                                     
 

82 komentarze:

  1. Fajnie opisane mądrze czasami dzieci myślą.Z sensem i prawdą opisane.Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ich mądrość, Agatuszko, jest niczym nie skażona! Ani polityką, ani obyczajowymi nawykami, ani wreszcie hipokryzją!
    buziulki

    OdpowiedzUsuń
  3. Według czytam tu słów listy,
    dziadzio ma język... kwiecisty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzizdzia jęzk specyficzny,
      Raz dosadny, raz liryczny!

      Usuń
  4. I poco to było jakieś kukusie wymyślać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadkowie też lubią pofantazjować!
      ukłony

      Usuń
  5. Poleglam przy:
    " - Są miłe jak babcia?
    - Jeszcze milsze, bo nie chcą ode mnie pieniędzy!"

    Wieki temu na urlopie odwiedzal nas miejscowy chlopczyk. Malenkie to bylo, nie do konca umialo mowic i ledwie chodzilo. Wojtus mu bylo.
    Ktoregos dnia na powitanie zawolalam:
    - Co slychac, Wojtus?
    - Ni uja, pani, ni uja.
    Tez poleglam, a przedtem zbieralam zuchwe z ziemi.

    Buziaczki, Klaterku. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecięce "przekręcanki", Anno Mario, mają w sobie duzo uroku, a dziecko też bawi się razem z nami!
      buźki

      Usuń
  6. Dzieci do pewnego czasu są porażająco szczere i żyją w prawdzie- trwa to do czasu kiedy nie zaczną żyć w stadzie na ten przykład gimnazjalistów, wtedy to próbują ryczeć niczym zły zwierz, aby przestraszyć pozostałych kompanów...
    W gruncie rzeczy w środku chowają ciągle szczerego dzieciaka i od czasu do czasu go odkrywają...
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim pozostawienia tego dzieciaka w sobie bez względu na okoliczności..
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten urwis we mnie, mimo, żem już w wieku statecznym, nieraz się odzywa i robi strochę bałaganu w mym poukładanym życiu. Chyba dobrze?!
      ściskam

      Usuń
  7. to są skutki wymyślania ,kłamstewek ...dzieci są sprytniejsze,hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecięcy spryt może nieźle staremu zgnusniałemu rozumowi niekiedy przyłożyć! Czujności nigdy nie za wiele!
      cmoczki

      Usuń
  8. Klik dobry:)
    Kij z takim dziadkiem - kłamczuchem. Niewinnemu dziecku robi wodę z mózgu. :) :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci dziś, Elu, nie dadzą sobie już wcisnąć ciemnoty. chcą być traktowane poważnie, dość maja infantylizacji!
      buzinki

      Usuń
  9. Skoro tylko słowo kurwa, to dziecko wiedziało, i słowo to tak u nas powszechne przecież znało i więcej nie pytało ...a kukuśki tu u mnie furgają i kukają od samego rana hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pultoki tyż, Uśka, Ciebie wele łokna furgajom i gruchajom wiela wlezie!
      kusiole we pucele

      Usuń
  10. Tak się kończy wdawanie się w dyskusję ze współczesnymi małolatami.
    Pozdrawiam Ciebie i kukuśkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma litości w miłości, Anno!
      serdeczności

      Usuń
  11. Są chwile , że nie pokonasz niestety małoletniego interlokutora...Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tylko chwile, Andante. Na pajdokrację mam silna alergię!
      buziule

      Usuń
  12. Stęskniłam się za słownymi przekomarzankami z Twojego bloga. Przypomniałeś mi, że tak dobrze było być dzieckiem, rozmarzyłam się i zaczynam wracać do wspomnień! To oznacza jakiś etap, czyżby dziecinnienia? Szkoda, że nie wraca ta prostota kojarzeń i brak hipokryzji, szkoda. Miłych wakacji!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze dzieciństwo i wczesna młodość, Joanno, z biegiem czasu odrealniają się i nabierają wymiaru magicznego. Nie mówiąc już o takich czarodziejskich przwedmiotach jak adapter "Bambino" i pocztówki dżwiękowe...
      uściski

      Usuń
  13. "To" słówko, jakże popularne u nas, nie mogło ujść uwadze, chyba żadnemu dzieciakowi. Mój synuś, pierwszy raz wypowiedział "er", obserwując psa, który po wysikaniu się, zasypywał toto piaskiem. Powiedział wtedy : "no i co kurwa suras". Na początku nauki szkolnej, podpisał obrazek w ten sposób, RB. Tylko po rybach (RyBy) na tym obrazku, zorientowaliśmy się o co chodzi. Nie oszczędniej? Miłego wypoczynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowko to powinno być, poza swym pierwotnym znaczeniem, wykrzyknikiem, a stało się przecinkiem!
      ukłony

      Usuń
  14. "- Są miłe jak babcia?
    - Jeszcze milsze, bo nie chcą ode mnie pieniędzy!"
    ...
    "- Piwo, tak jak ty dziadziusiu?"...
    ...
    ot, takie frazy mi się wyłuskały z tego dialogu... kwintesencja życia... piwo i babcia, która wciąż chce pieniędzy...
    bulba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot, Piotrze, dowcipas małżeński:
      " Mężuś, umierkowanym porankiem, siedzi w kuchni przy stole i zajada się jogurtem z owocami. Wstaje z łóżka jego połowica rozmemłana i naładowana agresją:
      - Zostaw to dla dziecka!
      - Dla dziecka wystarczy. Jest jeszcze parę opakowań w lodówce.
      - A ja też chcę!
      - No, to proszę, lodówka nie jest zamknięta na kłódkę!
      - A jeśli mama też będzie chciała?!
      - Dla mamy też wystarczy!
      Żoneczka z bezsilności toczy już pianę z buźki. Po chwili namysłu ponownie atakuje:
      - A dlaczego, kurwa, wydałeś tyle pieniędzy?!!!"
      pacia

      Usuń
  15. Dziękuję Joanno! Juz tak poza tematem, to słowne przekomarzanki najbardziej śmieszą m,nie w tzw. szmoncesie czyli specyficznym, żydowskim humorze językowym:
    - Co ty robisz, Szmuk?
    - Geszeft
    - A czem ten geszeft?
    - Papirzem.
    - Aj waj, ty myszugene kopf! Papiżem w Rzymie?!
    - A w żymie i w lecie!

    całuńki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stary szmonces:
      telefon do centrali w teatrze...
      - poproszę czyżeskie...
      - pani Czyżewska już od dawna tu nie pracuje...
      - ale ja chcę czyżeskie, DRAJCYŚ!!!...
      ...
      jak już tak się bawimy:
      jaka jest różnica między psem i deszczem?...
      pies szczeka z pyskiem, a deszcz szczeka z rynnem...
      bulba :D...

      Usuń
    2. Podobnie, Piotrze z nocnikiem i obrazem:
      nocnik na szczanie i obraz na szczanie!

      Usuń
    3. Kochani, Art. Kilaterku i pkanalio, jesteście nie do podrobienia! Jaka szkoda, że nie było Was ze mną na wernisażu, to dopiero by się działo!!!!!! A może coś takiego zorganizujemy??Obrazy będą na szczanie a Wy na szmianie. buzi.

      Usuń
  16. Mam w domu dwie czteroletnie wnusie, przynoszą z przedszkola fajne powiedzonka, i dowcipy też.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowcip przedszkolny specjalnie dla Ciebie, Alinko (moja młodsza siostra , wytrawna i doświadczona przedszkolanka, kończy w tym roku 60
      i przechodzi na emerytutę i to ona własnie sprzedała mi ten wic):
      "Dziewczynka podgląda chłopczyka jak siusia w ubikacji:
      - O jejku, jakie to praktyczne!"
      buziulki

      Usuń
    2. dowcip mocno brutalny, okrutny wręcz:
      - odchodzę, zabieram manele, nie kocham cię już ty jebany pedofilu!...
      - no cóż, mocno powiedziane, jak na dziewięciolatkę...

      Usuń
    3. Rewanżuję się takim oto wicem:
      Kiedy byłam w szóstym miesiącu ciąży z trzecim dzieckiem, mój trzyletni syn wszedł do pokoju. Właśnie wybierałam się pod prysznic, a on powiedział:
      - Mamo, robisz się gruba!
      - Tak, skarbie, pamiętasz, mamusia ma rosnące dziecko w brzuszku.
      - Wiem - odpowiedział. - Ale co rośnie w twoim tyłku?

      Usuń
  17. Dzieci mają przy tym niezmąconą niczym logikę,też werbalną.Mam ponad trzyletniego wnuka,który jakis rok temu zaskoczył mnie formą "idłem".Idłem z parku.Dlaczego zaskoczył ? ano,bo prawie trzydzieści lat temu tak samo powiedzial jego tata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Genetyka estetyczna, gdyby nawet w 1935 roku coś o niej wiedziano, uważana byłaby prawdopodobnie za komunistyczny lub faszystowski zamach na prawo wolnego człowieka do płodzenia brzydkich dzieci." - Robert Silverberg
      Dziedziczenie talentów wtedy najbardziej jest widoczne, gdy nasze dziecko kocha ludzi!!!
      serdeczności

      Usuń
  18. Ot, prostota dziecka.
    Dla dzieci świat jest taki prosty, zwyczajny a zarazem ciekawy. Wszystko może się zdarzyć... Dla dorosłego musi być poukładany po dorosłemu.... hi, hi, hi... Czasami znowu chcę być dzieckiem i chcę zobaczyć "kukusia" - hi, hi, hi....I śmiać się szczerze, bez powodu. Jakie to szczeście,że pracuję z młodszymi dziećmi! Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe dzieciątka, DD, ciągle jeszcze są kochane. Brak im tego roszczeniowego chciejstwa i chamstwa z ulicy. Szkoda, że wyrastając z krótkich spodenek, niektóre stają się rozwojowymi potworkami!
      ściskam

      Usuń
  19. Fantastyczny dialog :)) Uśmiałam się serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, niezmiernie, Iw, że poprawiłem Ci humor! Wpadaj tu częściej. Dziś opublikuję ostatni, przed dwumiesięczną przerwą, post.
      ściskam

      Usuń
  20. Przecież można tu "pęc" ze śmiechu!!! Aż mnie brzuch rozbolał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zawsze ilekroć człowiek się śmieje, przedłuża swoje życie." - Curzio Malaparte
      buzineczki

      Usuń
  21. Dziecię znajomych przyniosło z przedszkola "k...ę" i zaczęło ją radośnie używać.Rodzice,świadomi ,że jak zabronią to dopiero się rozkręci,sprobowali dyplomatycznie "Kubusiu,to nie jest ładne słowo,a może ty,zamiast tego mówiłbyś np.-kocham tatunia ?".Kubuś się zgodził.Minęło pół godziny,zawaliła się Kubusiowa konstrukcja z klocków i rodzice słyszą spokojne "k...a mać,kocham tatunia,ale się narobiło"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do serca mego porywów
      mam podejście nader rozsądne:
      Lubię kobiety żądne przygód
      I te w ogóle nierządne!
      uściski

      Usuń
  22. Moje wnuczątko dopiero zaczyna mówić ze zrozumieniem, ale już się nie mogę doczekać 'kwiatków' jakie mi zaserwuje. ;-))) Buziakuję***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ko­bieta bar­dziej kocha dziec­ko niż męża. Bo dziec­ko jest na pew­no jej, a mąż nie zawsze" - Józef Jotem

      "Dziec­ko może nau­czyć do­rosłych trzech rzeczy: cie­szyć się bez po­wodu, być ciągle czymś zajętym i do­magać się - ze wszys­tkich sił - te­go, cze­go pragnie." - Paulo Coelho

      "Babcia to wielofunkcyjne pogotowie rodzinne."- Józef Bułatowicz

      czułości bezmiar

      Usuń
  23. A ja mam taki dowcip dziecięcy :
    Pani zadała temat wypracowania: "Kim będziesz jak dorośniesz".
    Jaś napisał w wypracowaniu:
    "Najpierw będę lekarzem, bo tak chce tata. Potem zostanę prawnikiem, jak chce mama. A na końcu zostanę kominiarzem, bo mi się też coś od życia należy..."

    Pozdrówki


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mówią do ciebie 'Ale z ciebie dziec­ko!' przyj­mij to ja­ko kom­ple­ment, bo żaden do­rosły nie pot­ra­fi tak jak ten mały człowiek od­na­leźć ra­dość w niewiel­kich codzien­nych zachowaniach.
      enchanté, Ma Belle!

      Usuń
  24. A ja całkiem niedawno słyszałam jak jakiś chłopczyk bawiąc się w piaskownicy powiedział "jeziuśmalyjakulwamać" - bo mu drugie dziecko babkę zniszczyło
    I powiem Ci Klaterku...... no wiesz co Ci chcę powiedzieć.....

    Bo dzieci powtarzają dokładnie to co mówią rodzice. A rodzice często nie myślą.

    Ale historyjka bardzo fajna. No i dziadek zupełnie niepotrzebnie tak się męczył.
    Pozdrówki wieczorową porą;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemiło, Stokrotko, że mnie odwiedziłaś. A mówić możesz mi wszystko, bo wiem, że to od serca!
      ściskam

      Usuń
  25. Wpadłam z rewizytą, uhahałam się na wejściu :) Jak zawsze jest tutaj tak wesoło, to ja owszem......
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było mnie tutaj przez pewien czas, ale wróciłem i niezmiennie Cię zapraszam.
      serdeczności

      Usuń
  26. Babcia uczy wnusia paciorka. "Chleba naszego..." - tu wnuś przerywa z rykiem "mają być bułki i rogale!!!" - kwestia synka mojej koleżanki. :)

    A pomijając logikę dziecięcą, to związki frazeologiczne w wykonaniu dzieci też bywają przednie. Np. mój młodszy synuś (miał kilka latek) energicznie potrząsał butelką z Colą. Następnie odkręcił i oczywiście oblał się spienioną zawartością. Skwitował pytaniem: "No i kto tę colkę tak zbulwersował!?" :)

    Etam myślenia konkretnego i przyswajanie odczynnościowe treści symbolicznych, również zaskakuje dorosłych, którzy z tego wyrośli. Podam przykład tego samego synusia mego:
    Na pytanie cioci o to, w jaki sposób rozbił sobie głowę, zademonstrował. Podszedł do grzejnika, uchwycił oburącz i.... łup!

    Pozdrawiam, Andrzeju serdecznie, z nadzieją, że kiedyś doczekam wnucząt i opowiem im "Bajkę o Kukusiu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ech przypomnialo mi sie jak moja babcia uczyla pacierza mojego syna, czyli jej prawnuka. Maly mial chyba dwa, moze trzy lata i powtarzal takie kwiatki jak "swietych opucowanie" i "przyjdz kurestwo twoje". Moj Tatko jak to uslyszal to o malo nie dostal zawalu. W koncu udalo sie babci przetlumaczyc, ze warto z ta nauka poczekac az Maly zdobedzie lepsza dykcje:)))

      Usuń
    3. Jak zapewne wiesz, Eluś, doczekałem się już wnucząt, ale rzadko, tak szpetnie bluzgam, chyba, że nie chcem, ale muszem...
      kusiki

      Usuń
    4. U mnie, Stardust, w szczenięctwie było podobnie. Gdy uczyłem się tego właśnie paciorka, to nie mogłem zrozumieć o chodzi z tym "wajcom" - "(...) Jako i my odpuszczamy naszym wino - wajcom..."
      ukłony

      Usuń
  27. Ups - w trzecim akapicie winno być: etap :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupstwo, Eluś! Jestem na takim etapie, że to mnie jakoś nie rusza!

      Usuń
  28. Witaj :)
    Dziecka nie zbędziemy byle czym, drążą, wnikają, a pytaniom nie ma końca ;) stąd potem mądrzy dorośli :)
    Pamiętam wieczne pytania moich Dzieci" po co, na co, dlaczego?" :) mój cierpliwy Mąż i Tatuś- odpowiadał mądrze, zawsze z powagą, stąd wiedza ich do dziś olśniewa, a to dorośli ludzie i jeden 17- latek :) zatem warto się trudzić, bo wiedzy nigdy dosyć !:)
    Przekleństwom stanowczo mówię- NIE ! Mąż tym bardziej !
    Pozdrawiam mile na udany tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dzieciak sam wymyślił taka np. odzywkę:
      - Która godzina?
      - B u r a !!!
      buziule

      Usuń
  29. Świetny post. Popłakałam się ze śmiechu.
    Dzieci rozśmieszają nas do łez. Szkoda, że tak szybko dorastają.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My, Morgano, szybciej dorastamy do wrednej starości... Da sie ten wzrost jakoś zatrzymać?!!!
      całuski

      Usuń
    2. Pardon, Ewo, jestem jeszcze, po tym zdrowieniu w sanatorium, lekko nie tentego!

      Usuń
  30. Najgorzej z dziećmi wdać się w dyskusję i zawsze to one są górą, bo w końcu i cierpliwości nam zabraknie. Czytając tenże dialog - dziadka z wnuczkiem - uśmiałam się do łez.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadome dziadostwo, JaGo, ma właśnie taki nieodparty urok!
      buziule & przytule

      Usuń
  31. Świetnie napisany post. Dzieci zawsze czekają na szczerą odpowiedź i to nas często przerasta. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię, Olu, w klateracjach i zapraszam bezterminowo!
      serdeczności

      Usuń
  32. Simply desiгe tߋ say your artіcle is as surprising.
    The clarity for ʏour ѕubmit is just nice and i coulԁ think
    you're a professional on this subject. Fine togethеr ԝith your permission let me to clutch your ƦSS feed tօ stay uρdated ԝith drawing close post.
    Thanks one million and please keep up the enjoyable work.

    my website :: man with a van london

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! Nice' n' nice meet you here. I wanna spoke later.
      see you

      Usuń
  33. Jeszcze by dziadziusia małoletni przeszkolił ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci rzadziej, Tanyu, dają ciała niż np. ciało pedagogiczne.
      tulę niezmiennie

      Usuń
    2. Dzieci rzadziej dają ciała niż np. ciało pedagogiczne!
      buźki

      Usuń
  34. Witaj Andrzeju::))Dzieci są zawsze szczere w rozmowie i bardzo ciekawe mają pytania..W zasadzie można się uśmiać ,ale po zastanowieniu się można od nich wiele się nauczyć..Przede wszystkim szczerości .Potrafią mocno zmęczyć pytaniami..Ale od kogo mają się nauczyć, jak nie od rodziców czy dziadków..Świetny post i uśmiałam się na końcu::)))Sama byłam ciekawa jak dziadzio sobie poradzi ,czułam że się wnerwi okrutnie hihihiih Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawość zatem, Danko nie powinna być pierwszym stopniem do piekła, lecz do dziecięcego raju! Dziękuję za odwiedziny i zapraszam bezterminowo!

      Usuń
  35. Oj, dzieci sa cudownie wnikliwe, drążące temat i nie dające się zbyć byle czym! Ta ich autentycznośc to bezcenny skarb, niestety, z czasem zycie ich urabia na własną modłę, staja się częścią dorosłego społeczeństwa z całą hipokryzją, obłuda, cwaniactwem. Na szczęście sporej części ludzi udaje się zachowac trochę autentycznego dziecka w sobie. Tych rozpoznaję bezłędnie! To ludzie z dystansem do siebie, spontaniczni i radośni, prostolinijni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J. J. Rousseau mawiał, że dzieciństwo to sen rozumu. Sen to jednak zdrowy, czujny i zapewne pozbawiony koszmarów, choć nie na pewno!
      Zapraszam częściej!
      ukłony

      Usuń
  36. Dzieci nie odstąpią od raz zadanego pytania, będą drążyć , chcą więcej i więcej wiedzieć, Dziadziuś nie wtrzymał i w końcu się przyznał, że nadzwyczajnie w świecie przeklął.
    A swoją droga fajnie wymyślił, kukus i kukuski. Pozdrawiam Andrzeju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta dziadowska improwizacja była, Alinko, ryzykowna i okazała się beznadziejna! Za to śmichu kupa!

      Usuń
  37. Odpowiedzi
    1. Nie do końca, Krystyno! Nawet najbardziej pomysłowe koncepty tak marnie kończą w zetknięciu ze świńską rzeczywistością!
      pozdrawiam i zapraszam!

      Usuń
  38. Wróciłem właśnie po sanatoryjnym leczeniu. Niebawem nowy jajcarsko - drobiarski post!

    OdpowiedzUsuń