środa, 4 grudnia 2013

Macierz czy macocha?!!!

   Dziś, 4 grudnia tradycyjnie obchodzimy dzień św. Barbary. 
                                               

    Barbórka, jak familiarnie nazywają Świętą jej „podopieczni” patronuje ludziom każdej ciężkiej pod względem fizycznej pracy. Toteż w tym dniu świętują tradycyjnie górnicy węglowi, a także wszyscy pracownicy przemysłu wydobywczego, w tym odkrywek i kamieniołomów.

   
                                             


    Tradycyjnie kojarzy się Barbórka najczęściej z górnictwem węglowym, co implikuje kulturowe jej powiązanie ze Śląskiem i Ślązakami. Faktycznie to kultowe, najważniejsze święto na Śląsku.

                                       
        
    Polski prekursor przemysłu wydobywczego Stanisław Staszic nazwał górników podziemnym wojskiem, stąd też bierze się wielka cześć i estyma do górniczego munduru, jak najbardziej porównywalne z mundurem wojskowym.

    Nie będę opisywał obchodów tego święta ani też takich tradycyjnych i rytualnych imprez jak np. barbórkowe spotkania, imprezy artystyczne czy karczmy piwne. Skorzystam jednak z okazji tego śląskiego święta i przedstawię Wam krótki esej o kondycji Śląska i Ślązaków.

                                                 



 Na samym początku przytoczę jakże znaczące słowa bł. Jana Pawła II:


"Pragnę was jeszcze zachęcić, abyście nadal strzegli swojej tożsamości, pielęgnując więzi rodzinne, pogłębiając znajomość swojego języka (sic!)i starając się przekazywać swą bogatą tradycję młodemu pokoleniu".

Jan Paweł II, Papież


     Co jakiś czas w mediach ukazują się publikacje na temat współczesnej kondycji Śląska i Ślązaków. Solą w oku najczęściej staje się działalność Ruchu Autonomii Śląska. Działacze tego ruchu bardzo często są postrzegani raz jako nieszkodliwi utopiści, raz jako polityczni awanturnicy, świadomie działający na szkodę tego kraju. Obie te opinie są bezzasadne, odbiegają od rzeczywistego stanu rzeczy, mało tego, są krzywdzące dla Ślązaków, ludu o silnie rozwiniętej regionalnej tożsamości kulturowej, sięgającej ponad tysiąc lat! Bardzo mnie poruszył mail pewnej pani w programie telewizyjnym, która oświadczyła: "Jestem Dolnoślązaczką". Choć formalnie termin ten ma charakter geograficzno - administracyjny (niedobitki rdzennych mieszkańców Dolnego Śląska prawie, że zniknęły w czasie okupacji), jednakże świadczy już o odczuciu konkretnej tożsamości regionalnej, a to cieszy!!!

    Tutaj wypowiem się zatem, wyłącznie we własnym imieniu, pomijając szczegółowe dywagacje, połajanki czy autorytarne „prawdy”, o autonomii Śląska, języku śląskim i śląskiej narodowości.

                                                         
    

     Śląska autonomia jest oczywistym faktem politycznym. Została uchwalona przez legalną polską władzę 15 lipca 1920 r. poprzez nadanie województwu śląskiemu Statusu Organicznego. Bezprawnie została odebrana przez Krajową Radę Narodową 6 maja 1945 r. Dążenie zatem Ślązaków do autonomii swego regionu jest naturalne, mało tego, zobowiązuje ciała ustawodawcze czyli Sejm i Senat RP do jak najszybszego załatwienia tego problemu. Działacze Ruchu Autonomii Śląska stanowczo i jednoznacznie odcinają się od jakichkolwiek idei i działań secesyjnych, które niesłusznie i bezpodstawnie ruchowi temu się zarzuca!   Niestety, wewnątrz każdego ruchu istnieją radykałowie. Domagają się m. in. nowego kształtu administracyjnego województwa śląskiego w oparciu o kryterium etniczne. Śląsk zatem ma zajmować ten obszar, gdzie żyją Ślązacy. Nie bardzo mi się to podoba i przywodzi mi na myśl ponury przykład czystek etnicznych. Z drugiej jednak strony ambicje miasta Częstochowy czy też wyraźna niechęć mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego do śląskiej administracji nie stawia tego problemu aż tak jednoznacznie w sposób negatywny.
                                                    
  
    Język śląski jak najbardziej powinien mieć status języka regionalnego. Przemawia za tym wielość jego odmian czyli gwar, co jest porównywalne z charakterem i strukturą każdego języka narodowego. Przykład braci Kaszubów jest w odniesieniu do Śląska wymowny i transparentny. Oczywiście odpowiednia ustawa musi być poprzedzona publiczną debatą nie tylko z udziałem językoznawców, ale przede wszystkim tych najbardziej zainteresowanych czyli rdzennych Ślązaków i tych, którzy do śląskości się przyznają. 
    Wprawdzie Rada Języka Polskiego odmówiła mowie śląskiej tego przywileju, argumentując tę decyzję niejasno, powierzchownie i ex cathedra. Tym bardziej, że są w tym kraju również językoznawcy, którzy w mniejszym lub większym stopniu nie zgadzają się z decyzją Rady, dlatego też sprawa ta wcale nie jest definitywnie zamknięta
     Ślązacy byli i są nadal mentalnie ludem pogranicza polsko - niemieckiego( pomijam tu braci Morawian znad czeskiej granicy), toteż istnieją tu równolegle dwie opcje narodowościowe: polska i niemiecka. Skrajnym idiotyzmem jest antagonizowanie śląskich Polaków i śląskich Niemców, chociażby z tego prostego powodu, że zainteresowani sobie tego nie życzą! Tak Polakom jak i Niemcom ta Mała Ojczyzna była i jest najbliższa sercu, a ze Śląskiem zawsze się jednoznacznie identyfikowali.

                                                  

    Na koniec pozostaje jeszcze najbardziej drażliwa i kontrowersyjna kwestia narodowości śląskiej. Osobiście do niej się nie poczuwam, wybrałem bowiem opcję jednoznacznie polską. Wynika to z moich etnicznych korzeni: śląsko - niemiecko - mazowieckich, a parę dobrych pokoleń wstecz, w bocznej linii, także żydowskich.    Naturalnie mnie to chroni przed wszelką ksenofobią, bo gdybym taki był, to, przy porannym goleniu przed lustrem, musiałbym od razu popełnić samobójstwo.

Moja mama (etniczna Niemka), jej przyrodni brat (etniczny Niemiec), a także mój dziadek (ojciec mamy, syn Niemki spod Berlina) byli zdeklarowanymi Polakami.

     W czasie okupacji dziadek, podoficer rezerwy w wojsku pruskim, działał w polskiej konspiracji, jego pasierb był pilotem polskich dywizjonów RAF w stopniu kapitana, a mama wraz z tatą (syn Ślązaczki i warszawiaka) wychowali mnie na Polaka.
    
Nie poczuwam się zatem jako zdecydowanie przynależny do narodowości śląskiej, co niej est jednoznaczne z tym, że ona dla mnie istnieje! Poczucie tej narodowości kształtowało się przez stulecia jako opór przeciwko germanizacji i równie brutalnej polonizacji, gdzie Ziemia Śląska traktowana była jako niemal kolonialna zdobycz, a lud tej ziemi jako obywatele pośledniejszej kategorii.

                                          


Nazywanie Śląska, z perspektywy historycznej rdzennie polską ziemią czy rdzennie niemiecką ziemią jest oczywistym nadużyciem, o czym świadczy ta właśnie historia Śląska. Śląsk ponad 600 lat egzystował poza polskimi organizmami państwowymi i to nie na zasadzie, zaboru czy jakiejkolwiek aneksji, ale pełnej politycznej legalności. Stąd też potrójna orientacja narodowej przynależności Ślązaków. Natomiast wybory serca, choćby na przykładzie mej rodziny, wcale nie muszą się pokrywać z etnicznym pochodzeniem.


     Co tak naprawdę stoi na przeszkodzie pełnej emancypacji Śląska i Ślązaków?! Czy tradycyjne wszechpolskie sny o potędze, czy ciągle „obligatoryjna” germanofobia, czy wreszcie deprymująca arogancja każdej władzy, nawet tej na najniższym szczeblu?! Możliwe, że w polskiej mentalności dalej przeważa koncepcja potężnego państwa jednonarodowego, co jest nie tylko historycznym, ale i geopolitycznym anachronizmem. Nie jest to bowiem jedynym słusznym wyznacznikiem patriotyzmu. Nasi sąsiedzi, Niemcy, dawno pozbyli się resentymentów do czasu potęgi pruskiej Fryderyka Wielkiego, postawili na regionalizm, czego efektem jest jakże świetnie prosperująca koncepcja państwa federalnego.

    
    Ziemia śląska przestała już być atrakcyjnym kąskiem dla wszelkiej maści „zdobywców”, dokładnie i skutecznie wyszabrowana przez stary reżim, stoi na skraju ruiny. Któż ma tę ziemię odbudować, przywrócić jej blask i splendor jak nie jej rdzenni mieszkańcy oraz ci, którzy mimo innych swych korzeni, ziemię tę pokochali i w pełni identyfikują się ze Śląskiem i Ślązakami?!

                                                     
                                                                                                   

    Tym bardziej, że w przeszłości Śląsk miał doskonałą „prasę” u największych światowych autorytetów, toteż jego przyszłość powinna leżeć na sercu nie tylko Ślązakom!



Nie jest mym celem, aby powyższe moje dywagacje uważane były za jakieś specyficzne śląskie „gorzkie żale”. Śląsk i śląskość nadal stanowią w tym kraju problem do racjonalnego rozwiązania i to bez „wojny krzyżowej” czy potrząsania zardzewiałą szabelką.

A teraz  sama wielka przyjemność:

    Przecież dziś świętują nie tylko górnicy, ale przede wszystkim Drogie i Kochane nasze Solenizantki - BASIE !!!
Toteż składam Barbarom, Baśkom, Basieńkom i Basicom
Najgorętsze klaterowe życzenia i to omnipotentne:

                                             


Wszystkiego Nacudowniejszego!!!

 p.s. W tym poście nie chą mi się otworzyć pewne linki. Może spróbujemy tak:

etnolekt - http://pl.wikipedia.org/wiki/Etnolekt_śląski
historia Śląska - http://www.expolis.de/schlesien/texte/conrads_pl.html


 

72 komentarze:

  1. I to mi się podoba:-) Wspaniały, cudowny post. Jeszcze tu wrócę, aby ponownie sobie poczytać całą historię. A za życzenia dziękuję i buziaka przesyłam:-*) Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo! Śląsk dla pewnej części goroli czyli nie - Ślązaków to ciągle jeszcze terra incognita, obrosła stereotypami i, niestety, mitami czy nawet bzdurami! Jeszcze poświęce parę postów śląskiej tematyce...
      serdeczności

      Usuń
  2. To prawdziwa "Perła w koronie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to, Andrzeju, bezcenna czarna perła!
      ukłony i wyrazy szacunku

      Usuń
  3. Dziwny narod ci Slazacy, nie chcieli byc Polakami, nie chcieli byc Niemcami. Do czasu. Kiedy zaczelo sie oplacac zamieszkanie w Reichu, nagle wszyscy przypomnieli sobie, ze dziadkowie podpisywali volkslisty. Przed polskimi wladzami natomiast tlumaczyli sie, ze byli przymuszani.
    Malo ktory Slazak tu w Niemczech rozmawia po polsku (slasku). Mowia tragicznie, ale tylko po niemiecku, odcinajac sie za wszelka cene od polskich korzeni.
    Mogliby sie w koncu zdecydowac, kim chca byc.

    Buziolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantero - postawy jakie opisujesz to nie "specjalność" wyłącznie Ślązaków.
      To "specjalność wszystkich Polaków. Pojedzie na trzy miesiące do USA i po powrocie już mówi "z akcentem". By zaimponować.
      Ponadto piszesz bardzo nieprecyzyjnie. Co znaczy: "Malo ktory Slazak tu w Niemczech rozmawia po polsku"? Przecież w Niemczech mieszkają głównie Niemcy! Więc ten Ślązak powinien z uporem uczyć Niemców jeżyka polskiego czy śląskiego? A w domu może rozmawiają po polsku? Byłeś we wszystkich domach Polaków osiadłych za Odrą? Może znasz to tylko ze swojego domu.
      Ja z kolei znam bardzo dużo Polaków mieszkających w Niemczech, którzy przyjeżdżając w odwiedziny do Polski, mówią taka piękną polszczyzną, możliwą do zachowania jedynie wtedy, gdy się jej używa na co dzień.

      Usuń
    2. P.S.
      Moje przedostatnie zdanie zdaje się, że Ty sam potwierdzasz zapominając o polskich znakach.
      Ci którzy bardzo chcą być Polakami - pamiętają o tym.

      Usuń
    3. Uzupełniłbym tu, Pantero komentarz Leszka. Ślązak była zawsze narodowo niepewny tak wobec Niemców jak i Polaków. Mowa śląska to dla Niemców była taką Wasserpolnisch, a dla Polaków... żargonem (bzdura oczywista - żargon jest sztucznym językowym tworem środowiskowym, a nie odmianą języka oficjalnego). Polskie męty i prymitywy, ktorych w Niemczech niemało, to ci polaczkowie ( w niem. chyba die Polacken), którzy robią obciach całemu narodowi. Ślazak z natury uczciwy i pracowity (przestrzegający starego slaskiego etosu) na pewno nie chce być tak traktowbny. Pozostaje jeszcze śląski lojalizm czyli zaufanie i szacunek dla władz państwa, w którym przebywa itp. Możemy jeszcze o tym podyskutować.

      Usuń
    4. Mnie też, Leszku, zdarza się, że zapominam o znakach diakrytycznych, ale to, niestety, mea culpa, pospiech i niedbałość.

      Usuń
    5. Leszku, ja nie "zapominam" o znakach diakrystycznych, ja ich nie mam na swojej tastaturze, nie jest to z mojej strony niedbalstwo, a koniecznosc. Zyje w Niemczech od cwiercwiecza i do dzisiaj nie mowie "z akcentem", a moje dzieci, tylko dzieki mojemu uporowi, sa w stanie dogadac sie po polsku, bo do dzisiaj rozmawiamy w domu w tym jezyku. Nigdy nie przyszloby mi do glowy swirowac zlym niemieckim, rozmawiajac z Polakami, a w Polsce udawac, ze nie rozumiem, co sie do mnie mowi. Poznalam dosc rodzin ze Slaska, zeby wyrobic sobie opinie o nich. Nie twierdze, ze to zli ludzie, sa mili i pracowici, ale chca byc za wszelka cene bardziej niemieccy od samych Niemcow, a to razi i budzi rozbawienie.

      Usuń
    6. Leszek zapewne Też Ci odpowie... Dodam tylko, że to, co u Ciebie wywołuje rozbawienie, w rzeczywistości może być silną traumą, Przypuszczam, że z obawy przed ksenofobicznym odrzuceniem!

      Usuń
  4. Jaki cudowny post Andrzeju. I tyle w nim prawdy i szczerości. Wielkie kusiole masz za to. A te klapsznity ci ukradłam .Zobacz jak gryfnie na moim blogu wyglądają.-;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomina mi się, Uleczko, scenka ze śląskiego placu: "Mama, ściepnij sznita!" Rzadnie jak ta sznita dupła o zol na to poszmarowane...
      kusiole choby fandzole

      Usuń
  5. Nie znam osobiście żadnego Ślązaka, ale to podobno dobrzy ludzie są :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kłania sie Klater! Hanys z krwi, kości i miłości!
    maszkietne kusiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I 100 Ślązaczka Uleczka tu się kłania i serdecznie pozdrawia-;))

      Usuń
  7. Bóg da że kiedys na ten temat porozmawaimy ale jedna rzecz dla jasności muszę uzupełnić.
    Chodzi o przyznanie w 1920 autonomii i utworzenie Sejmu Śląskiego /nie znów z takimi oszałamiającymi prerogatywami/. Przyznanie autonomii nie było spowodowane polska miłościa do Górnego Śląska i Ślązaków a czysto pragmatycznym i politycznym działaniem w obliczu Plebiscytu. Każda ze stron starała sie przeciągnąc Górnoślązaków na swoja stronę począwszy od krów skończywszy na Autonomii. Nie będę się rozpisywał o fatalnym błędzie Józefa Rymera mający wpływ na wynik Plebiscytu. Tematyka szeroka..............
    Jak bóg da to kiedys pogadamy !!!
    Pozdrawiam
    ps.
    Panterze wlazła jakoś dzizga do rzici !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No yntliś my sie sam, Pyjter, szczaśli! Tóż przeca nic takiego nóm sie niy przidarzy, co by my rozczasu śleźli na krziwe pyski! To jest unmyjgliś, bo przeca wydowo mi sie, co łoba mómy nasze pyski po ślonsku nagwintowane!
      Kulisy ustanowienia przedwojennej autonomii są mi znane, a wojewoda Grazyński był najwyżej naszym nadanym szwagrem, a nie zadnym serdecznym przyjacielem. O pewnym wysoce obraźliwym dla Ślązaków "bon - mocie" Marszałka Piłsudskiego to już nawet nie wspomnę, bo mi od razu włosy na zębach rosną! Jednak nadal uważam, że klarowna i precyzyjnie ustalona autonomia należy się jak najbardziej! Największym skarbem Ślaska nie jest już wyszabrowany przemysł, ale tzw. potencjał ludzki.Wielu ponad przeciętnie utalentowanych Ślązaków nie ma obecnie na Śląsku żadnego pola do manewru, nie mówiąc już o właściwej samorealizacji.
      Co do Pantery, to jako kobieta rodzaju kobiecego byc może ma dziś swój gorszy dzień, a u kobiet, niestety, to się bardziej rzuca w oczy!
      Niniejszym zapraszam Cię tu bezterminowo.

      tóż trzim sie, nojlepij gelyndra

      Usuń
    2. Pełna zgoda !. Myśle że moglibysmy sie tak uzupełniać w nieskonczoność tylko czy to nie znudziło by czytajacych ?.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Skiż tego, Pyjter, jo jest blank gupi ze szczyńścio! Nieskromnie też nadmienię, że nie ma takiej opcji, aby nasze nietuzinkowe osobowości kogokolwiek by znudziły!!!

      Usuń
  8. Kocham to Święto! I obchodzę je nawet na obczyźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dobra miłość, Zosiu, bo wzajemna!
      całuski

      Usuń
  9. Andrzeju - chociaż jak wiesz urodziłam sie hi,hi w Sosnowcu, pomieszkiwałam w całej Polsce ale szkolne czasy i młodość spedziłam na Śląsku. I tak naprawde poczułam sie Ślązaczką jak poszłam pracować na kopalnie. Poczułam sie zintegrowana, zrozumiałam wiele. Piekny artykul. Nie mam tak skomplikowanych korzeni jak Ty czy Piotr jednak czuje sie silnie związana z tą malą moją ojczyzną. A Barbórka - najfajniejsze święto. I niniejszym wszystkim Barbarom wszystkiego najlepszego. A i górnikom znanym mi i nieznanym - wszystkiego dobrego w dniu ich Swięta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ajk Cię tu, Renatko, nie kochać! Mój serdeczny przyjaciel, zamieszkały w Chorzowie od ponad 40 lat, też pochodzi z Sosnowca, jednakże dziś jest zdeklarowanym Ślązakiem!
      buziule

      Usuń
    2. Myśle, że ta sprawa zniknie wraz ze schodzącymi pokoleniami. Dla mnie to jeszcze jkest pewien problem bo pamietam historie mojej rodziny, ktora to historia juz zupełnie nie interesuje mojej córki i dla niej Sosnowiec będzie brzmiało tak samo jak Bytom, Koluszki czy Ełk a na hasłó Trójkąt Trzech Cesarzy zapyta - to było 3 homosiów ?
      Pozdro z Opo

      Usuń
    3. Niestety, to boli, Piotrze! Rozumiem, że mamy globalną wioskę, jednak odcinane się od korzeni jest nie tylko renegacja, ale czymś w rodzaju kulturowego samobójstwa!

      Usuń
  10. pięknie piszesz o Śląsku i jego historii, która jest równocześnie historią Twojej rodziny :)
    przyłączam się do życzeń dla Baś, buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostanie wieczorne buziule też dla Baś Wspaniałych!

      Usuń
  11. Ciekawa ta historia Śląska.
    Spotkałem ostatnio na cmentarzu kolegę. Stoimy przed pomnikiem żołnierzy z naszej miejscowości, poległych podczas II Wojny Światowej. Około 40ci osób. W końcu kolega pyta. - A czy wiesz, że tu tylko jeden z nich zginął w polskim wojsku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę metrów pod ziemią, Kacprze, godzi wszystkich! R.I.P.
      serdeczności

      Usuń
    2. Nad ziemią też, i to zaraz po wojnie. Kiedyś pisałem o dwóch przyjaciołach z podwórka, którzy przeszli cały szlak bojowy po obu stronach konfliktu. Pod Monte Kasino strzelali do siebie. Wrócili pożenili z dwoma bliźniaczkami i zostali sąsiadami do końca życia.

      Usuń
    3. Takie nasze, pokopane, śląskie dzieje, Kacprze!

      Usuń
  12. Ta mapa- żółta jest przekłamana. Z całym szacunkiem dla Górnego Śląska, ani Cieszyn, ani Karwina, ani Frydek do Górnego nie należały i nie należą. Zawsze to był Śląsk Cieszyński. Górny- Prusoki, Cieszyński- Cesaroki. A Barbórkę i tu, i tu hucznie świętuje się,
    Wszystkim górnikom, wszystkim Ślązakom najlepszego z okazji górniczego święta:):)
    Cmok, Klaterku, najszczerszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawowy geograficzny podział Śląska, Jaskółeczki, przedstawia się na górny i dolny. Śląsk Cieszyński, Opolszczyzna i północne krańce tej ziemi okreslane są jako Górny Śląsk, a zatem wszystko się zgadza.
      kkusiki słodkie a zowcite

      Usuń
  13. Gwara podobna do Pyrkowskiej . Zwyczaje nieco inne tam i tu , ale ż, że większość deklaruje przynależność do naszego kraju. Jakem Baśka dziękuję za życzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie , coś mi uciekło . Większość deklaruje przynależność do naszego kraju - i to jest budujące.

      Usuń
    2. Chyba tak, Andante. mamy wspólną nazwę na mały stołeczek - ryczka. Małe sprostowanie: to raczej poczucie przynależnosci do narodu, a dopiero w drugiej kolejności do miejsca.
      dziubeczki

      Usuń
  14. Klaterze,prawdziwa lekcja historii,Śląsk dla mnie jest całkowicie nieznany...
    dzięki za ten post...
    A Basie to fajne koleżanki,takie z niesamowitą energią,którą wszystkich wokoło zarażają...Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Barbar:)
    a dla Ciebie Klaterze moooocne uściski od smoka........juz możesz wziąc oddech...:P)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałem to, Smoczko, przespać i już oddycham mą pełną wątłą piersią! A hanysem jestem rdennym, choćby przez to, że odebrałem tradycyjne śląskie wychowanie. Sadzę, że z mym nowym śląskim sojusznikiem Piotrem nieraz jeszcze poruszymy ślaskie tematy.
      buziulki

      Usuń
  15. Znam paru Ślązaków, porządni goście - ukłony Piotrze - złego słowa nie pozwolę o nich powiedzieć. Drugim znanym mi Piotrem, Ślązakiem jest Niemiec - szacunek mam dla niego wielki - rozmawiamy oczywiście po polsku.
    To co mnie zadziwia u Ślązaków i ogólnie na Śląsku, to niezwykła żywotność i bardzo silne oddziaływanie tej kultury - bo to jest specyficzna kultura. Obyczaje, zachowanie, język, etyka - przyjezdni, chociaż w ogromnej przewadze jednak to przejmują - chłoną wręcz. Po paru dniach zaczynasz mówić z akcentem, wtrącać słowa niedawno nieznane, dostosowujesz się do otoczenia. Tak mają tylko stare, niezwykle silne kultury, to się nie bierze z byle chamstwa - to jest stałość i poważanie. Jest też coś, co świadczy o dużej otwartości - porządny przyjezdny jest akceptowany i traktowany jak swój. Gdy słyszę, że Polske należałoby podzielić wzdłuż Wisły na część wschodnią (wsteczno-katolicką) i zachodnią (postępową) to sobie myślę, a inaczej nie można? Ano można i da się.
    Górnikom szczęść Boże, a solenizantkom zdrowia i szczęścia!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak słusznie, Kneziu, spostrzegłeś, większość Ślazaków kieruje sie w życiu specyficznym etosem. To nie górnolotne: Bóg, Honor, Ojczyzna, lecz bardziej konkretne - praca, rodzina, wiara! Wyznawanie religii katolickiej czy luterańskiej nie mieści się w sferach magii czy jakiegoś fatalizmu, lecz w urzekającej prostocie dobrego obyczaju! Polacy natomiast nie są podzieleni geograficznie, lecz mentalnie. Uwierz, że także wśród Ślazaków znajdują się wredne mendy, nad czym niezmiennie boleję!
      do juzaś

      Usuń
  16. Ja w samym środku tego HARACZI się urodziłam i tu żyję Nie znam Klaterku żadnego Ślązaka osobiście, ale Twój wspaniały tekst spowodował, że gdybym poznała to pewnie polubiłabym.
    Oświeciłeś mnie w wielu sprawach.
    Dziękuję Ci serdecznie Najmilszy!
    Szkoda, że nie potrafię ani słowa po śląsku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .......no to jo Cie chszcza na blogu - Gensiczka !!! /to juz znosz !!/
      Jeszcze do zatwierdzenia przez Klaterka.
      Pozdro

      Usuń
    2. A jo byda, Gensiczko, Twoim potkiym (M. potek) czyli ojcem chrzestnym.
      I tu jeszcze wyjaśnienie: gensiczka ( z niem. Das Gansenbluemchen; gęsi kwiatek) to nie jest mała gąska, lecz synonim Twego kwietnego nicka, w moich okolicach nazywanego również "gęsim pępkiem", co już Ci kiedys chyba wyjaśniałem.

      Usuń
    3. Gensiczka? hehe, u nas na ten kwiotek gołdają gansipempek . kusiole

      Usuń
    4. Wele Opoula, Uśka, tako richtig goudają (mój starzik bół ze Zowadzkich wele Malapany).!

      Usuń
  17. Dziwnym zrządzeniem losu, Śląska prawie nie znam. Raz, czy dwa , byłam w Katowicach i to wszystko.
    Dobrze, że jest ten post. Poszerzyłam "swoje horyzonty".
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, Ewo (chyba nie pomyliłem imienia?), niezmiernie! Jeżeli masz jescze w tej dziedzinie jakies pytania, to wal śmiało!
      serdeczności

      Usuń
  18. Ślę życzenia dla wszystkich imienniczek BARBARY spóźnione ale szczerea po śląsku ;wszyckigo nojlepszego'' serdecznie pozdrowiom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tóż pozdrowiom Cie bez kupa szokoladowych maszkietów!
      przidom zaś

      Usuń
  19. Do życzeń dla Barbar (choć spóźnionych) się dołączam. O Śląsku chętnie poczytałam, bo wiem niewiele na temat dziejów tego regionu i szczerze mówiąc to go nie znam. Co innego wspomniane (lekko) karczmy piwne.Ohoho! Te to nawet u nas na Pomorzu znane.))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnich latach jeździłem, Madanko, jako artysta karcz piwnych po całym kraju, tam, gdzie cokolwiek wydobywano. Pełniłem tam funkcję kontrapukta czyli kogoś w rodzaju wodzireja. Specyfika śląskiej kultury była tam bardzo dobrze przyjmowana, niekiedy nawet entuzjastycznie!
      buźki

      Usuń
  20. Urodziłam się na Dolnym Śląsku, choć moi rodzice pochodzą z tzw. centralnej Polski, jednak zawsze najpierw myślę o sobie, że jestem Polką, a potem, że Dolnoślązaczką. Wydaje mi się, że wszyscy, którzy mieszkają w granicach naszego państwa, powinni czuć się Polakami.
    Wiem, że poruszyłeś trudny temat dla Ślązaków, ale nie będę wnikać, kim jesteś. Dla mnie jesteś znajomym z bloga.
    Cieplutko pozdrawiam przed uderzeniem w Polskę huraganu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem, Anno, z wychowania i przekonań, rdzennym Ślazakiem o polskiej orientacji. To wszystko...
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  22. (...)srebrny jubileusz trzeciego powstania śląskiego w 1946 r. (...) Na Górę św. Anny przyjechało lub przyszło ponad pół miliona ludzi.” Takiej euforii już nigdy nikt na Śląsku przeżywać nie będzie, bowiem powstańcy z czasem zrozumieli, że Polska, która się im marzyła, nie istnieje. Wielu ich potomków żyje w Niemczech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę razy odwiedzałem nasz Anaberg, a nawet grałem w dwóch musicalach w tamtejszym rewelacyjnym amfiteatrze! Twoja ostatnia gorzka refleksja bezpośrednio nawiązuje do tytułu tego postu. To jednak nie Macierz dla Ślązaków, a, niestety,macocha!!!
      kusiczki

      Usuń
  23. Coby dużo nie mówić to ja kocham Ślązaków i ich mowę, chociaż niewiele z niej rozumiem. A dzięki Tobie Klaterku zapoznałam się i z ich historią, czyli Waszą :)

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również serdecznie dziekuję Tobie Grażynko - Marylko za Twoje wspaniałe przepisy...
      p.s. pamiętaj o mnie, pliiiz

      Usuń
    2. Ależ nie ma za co :)
      Klaterku pozwalam Ci do mnie mówić Marylko, chyba, że Ci się i Grażynka podoba :))

      ps. oczywiście, że pamiętam o Tobie i "ciężko" nad tym pracuję od samiutkiego ran, by sprostać...

      Buziole.

      Usuń
    3. Wolę Marylkę! Choćby ze względu na p. Puttkamerową, de domo Wereszczaka, którą uwiecznił po wsze czasy niejaki Adaś M. (the best polish poet & prophet). Z tego Adasia to był też niezły numer! Poetycko uwielbiał swoją Marylkę, natomiast w realu regularnie i namiętnie dymał niejaką diktorową Kowalską!
      W następnej poczcie podam Ci parę szczegółów, co do naszej wspólnej sprawy.

      Usuń
    4. Grażyna dla mnie jest takim chłodniejszym imieniem niż Maryla, bo Maryla to tak swojsko.

      PS.
      Wysłałam Ci przed chwilą swoje wypociny - nareszcie... uff!

      Pozdrowionka.

      Usuń
  24. Jestem rdzenny gorol, ale Ślązaków lubię nadzwyczajnie wprost. Uwielbiam gwarę śląską, ale tylko w odbiorze usznym. Czytanie jest za trudne:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę obecną, Bet, pisownia języka śląkiego została już skodyfikowana. Na razie posługuję się tradycyjną polską pisownią, starając się przybliżyć specyficzną śląska wymowę!

      Usuń
  25. Pozdrawia mikołajkowo dzioeki za zyczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłaniam sie, Wando i zapraszam dziś wieczorem na specjalny mikołajkowy post!

      Usuń
  26. Ja z centrum Polski ale mamy brat ożenił się ze Ślązaczką, to i ja znam kilka słów z tej gwary. Buziaczek mikołajkowy przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaczki odwzajemniam! Zapraszam za 2 godziny na specjalny post mikołajkowy!
      buziuńki

      Usuń
  27. Nie wiedziałam za wiele o historii Śląska, ale pamiętałam, że to nie były rdzennie polskie ziemie. Co do RAŚ cóż uważam, że nie można ludziom odmawiać prawa to tożsamości narodowej, chociaż nie wiem, czy pewni celebryci nie chcą być w RAŚ dla lansu, co nie zmienia faktu, że ludność czuje co czuje.

    Piszesz, że masz niemieckie korzenie.. to szczere wyznanie. Moja rodzina pochodzi z dawnych Kresów więc nie mam przodków niemieckich, za to znaleźli by się tam Ormianie, Tatarzy a może i Żydzi. Zabawne, że za granicą nim się odezwę w jakimkolwiek języku biorą mnie za Rosjankę (przodków z tamtego kraju nie mam, tyle wiem). Miało to pewne zalety w sklepie w Hiszpanii, bo chociaż kupiłam najtańszą torebkę za 15 euro obsługa wokół mnie skakała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemca też nieźle udaję, więc za "polaczka" (polski honky - tonk za granicą) mnie chyba nie wezmą?!
      ściskam

      Usuń
    2. ooo to byśmy wyglądali idąc po ulicy międzynarodowo... Ja nawet nie muszę udawać Rosjanki, tylko tłumaczyć że nie jestem jedną z nich...w Bułgarii w sklepie i taksówce gadali do mnie po rosyjsku a ja ni w ząb, bo po rosyjsku powiem tylko paszoł won i ruki pa szwam. Po niemiecku więcej

      Usuń