wtorek, 14 lutego 2017

Łoj, Walenty, Walenty...


                                                                             


                                                                          K L I K

     Być wyrzuconym z nieba, z panteonu wszystkich świętych?! Kolejna wstydliwa karta w historii Kościoła Rzymsko – Katolickiego. Albowiem Vox Populi nie zaalceptował tej decyzji do końca, a przykładem jest tu św. Krzysztof, ciągle niekwestionowany przez kierowców patron.

Jak się w takim razie uchronił św.Walenty?!
Wczesniej znany był u nas głównie jako patron epileptyków, oraz tych, którzy cierpieli na schorzenia nerwowe i psychiczne. Ale już od lat 90 ubiegłego wieku postrzegany został również jako patron zakochanych i dziś ma swoje święto – Walentynki
                                           

     Ta ostatnia sfera jego patronatu może być przynajmniej dyskusyjna dla wszelkich maści religijnych ortodoksów, ale Walenty był przecież biskupem i męczennikiem i to dla jego hagiografii wystarczyło.
     Walentynki są świętem na wskoś świeckim, niestety, wyraźnie komercyjnym, lecz zakochani tak szybko się go nie wyrzekną, bo i po co?!
    Czy lubię i akceptuję Walentynki? Oczywiście, bo zawsze beznajdziejnie nieraz uwielbiałem kobiety rodzaju kobiecego, za wyjątkiem babsztyli, babonów, babiszcz, babochłopów, itp.
                                              

  


     Z Walentynkami wiąże się erotyka, nie zawsze ta konwencjonalna i romantyczna. Współczesna erotyka plasuje się już bliżej seksu, który, niestety, zamiast źródła radości staje się coraz bardziej bezwzględnym imperatywem.
    Będę znów przekornym i zacytuję mą balladę w dobrym staroświeckim stylu. Zamieściłem w niej oryginalny fragmencik w starofrancuskim ze średniowiecznego poematu Krystiana z Troyes p.t. „Tristan i Izolda”:


Wieczny Tristan

Uśmiech błąka sie na ustach,
Gardło dławi śmiech przez łzy,
Stałe żądze, zmienne gusta,
Serce nie odpuszcza mi.

Dotyk rąk, przelotny całus
I spojrzenie to spod rzęs...
Ja niespiesznie w tobie cały
Nucę cicho refren ten:

Isot ma drue, Isot m'amie
En vos ma mort, en vos ma vie,
Izoldo cna, kochanko ma,
W tobie ma śmierć i życia smak.

O miłości czułe strofy
Skrzą się niby szron na szkle,
Na nic kpiny, na nic fochy,
Tkwi to w nas jak słodki cierń.

I choć życie obok płynie,
Praca, dom i pory dnia,
Przy gitarze, przy pianinie,
Nucę, gdy się tylko da:

Isot ma drue, Isot m'amie.
  
      Zakończę ten post wiecznie aktualnym, hipisowskim hasłem:

                                           




                                           

29 komentarzy:

  1. "...patron epileptyków, oraz tych, którzy cierpieli na schorzenia nerwowe i psychiczne"...
    zważywszy na fakt, iż stan zakochania w pewnych kontekstach postrzegane bywa jako dysfunkcja natury neuropsychiatrycznej, to można uznać, że zasadniczo wszystko się zgadza z tym Świętym Walentym...
    no, może z tymi epileptykami nie tak jest do końca, bo tym subresortem, o ile pamięć mnie nie myli, zawiaduje Święty Wit...
    swoje trzy grosze czasem też wtrąca Święty Antoni w temacie oszustów matrymonialnych, czyli w sytuacjach, gdy jedna strona jest zakochana, zaś druga również, tyle że w pieniądzach...
    do kompletu przydałby się jeszcze Święty Florian, gdy czasem żar zapłonie za bardzo...
    o Świętej Barbarze, tej od fedrowania, już nie wspomnę, bo jak wspomniałeś /tylko innymi słowy/, fedrowanie niekoniecznie musi być imperatywem...
    ...
    ale tak między nami, szczerze i poważnie /bo zwykle sobie żartujemy/, to cóż to za miłość bez fedrowania?...
    bulba :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustaliłeś zatem, Piotrze, skład niebiańskiej komisji, gdzie chyba pomyślnie ustalono zakresy kompetencji.
      Kiedyś wymyślono piękny termin "miłość platoniczna".
      Jest on równie cudowny jak "gorzałka bezalkoholowa"!
      pacia

      Usuń
  2. Walenty - piękne imię. Może kiedyś nastanie moda na Walentych? Albo na Walentyny? Brzmi bardzo melodyjnie, kojarzone jest z miłością, więc dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... rozwalił się Walek na wałach... Toż to prawie jak scenariusz filmowy.
      buźki

      Usuń
  3. W sumie świeckie i komercjalne święto ale miłe.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby dodano dotego jeszcze "świeckie państwo", to byłaby, Renatko, pełnia szczęścia!
      całuski

      Usuń
  4. Jak Walenty to tylko 14 lutego :) Zastanawiam się, dlaczego Miłosz nie został patronem MIŁOŚCI :???
    http://zolza73.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a Gracjan patronem męskiej urody...
      ściskam

      Usuń
  5. No właśnie. Takie melodyjne imię... Nie znam osobiście żadnego. A może szkoda?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sięjakiś kiedyś, Dagmaro, napatoczy?!
      buziulki

      Usuń
  6. Najpierw spóźnione, ale serdeczne życzenia, zdrowia i pomyślności :)) Urodziłam się 3 miesiące wcześniej.
    Co do Walentego, traktuję je z przymrużeniem oka. Każda okazja jest fajna do miłego spędzenia czasu przy dobrej kolacji. Co do zakochania, niektórzy dopatrują się w nim schorzenia psychicznego....
    Pozdrawiam ciepło, Klaterku :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, An-Ulo, za życzenia. Zastanawiam się, czy 15 lutego nie ogłosić Dniem... Szwagra?!
      buziule

      Usuń
  7. Dla mnie każde święto ,mniej lub bardziej tradycyjne ,jest miłym dniem.Tyle zła i smutku na świecie , potrzebna nam jest odrobina czułości ,miłości..Bo kiedy, jak nie teraz?Przytulam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delikatność uczuć... Zawsze temu bardzo sprzyjałem!
      całuski

      Usuń
  8. To i ja się do Ciebie w te Walentynki przytulę Klaterku!!!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. I z tym ostatnim zgadzam się najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Święty Walenty - patron pierdolniętych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swięty Waluś - patron laluś...
      Chyba równie śliczne, bo subtelne.

      Usuń
    2. Czas na muzyczy przerypnik:
      https://www.youtube.com/watch?v=ehIwBCDoL9U

      Usuń
  11. Co do hipisowskiego hasła.. To przypomniało mi się inne sformułowanie: "Make kin, not babies" Donny Haraway. Łatwo wywnioskować, iż wywodzi się ono z "Make love, not war". W dość sporym skrócie - dzieci już starczy, zajmijmy się ludźmi, którzy już istnieją. :) Hasło miałam okazję poznać podczas zajęć z Kultury i literatury, które odnosiły się głównie do całkowitego odrzucenia przemocy. O hipisach troszkę było.
    Pozdrawiam oraz zapraszam do siebie, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelka porzemoc, Martynko, napawała mnie zawsze obrzydzeniem! U nas było "Kochaj albo rzuć", ale to zupełnie inna bajka.
      serdeczności

      Usuń
  12. A ja często śpiewam "Święty Antoni, Święty Antoni serce zgubiłam pod miedzą...." Jakoś Walenty mi się nie kojarzy z ułatwiaczem zakochania, już bardziej Amor z łukiem, albo święto zakochanych - Kaziuki. Dobra czy pod patronem Walentym, Antonim, Kazikiem lepsza jest love niż war, tak więc przytulam myślami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie natomiast zaraz przychodzi na mysl piosenka, wylansowana przed laty przez Piotra Szczepanika p. t. "Kochać jak to łatwo powiedzieć...". Między sobą, jeszcze w liceum, nazywaliśmy ją piosenką... impotenta!
      serdeczności + buziulki, przytulki

      Usuń
  13. Klik dobry:)
    Tylko dlaczego w lutym ten dzień serduszkowy? W naszym klimacie i kulturze bardziej w maju by pasował.
    Tak, czy siak... KOCHAJMY SIĘ!
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, Ello, że na tę cudowną ludzką przypadłość każda pora roku jest odpowiednia!
      ściskam

      Usuń
  14. Osobiście nie znałam żadnego Walentego, choć znałam jedną Walentynę i nie była to Tierieszkowa.
    Nie przepadam za walentynkami, bo mąż obdarza mnie czekoladkami, choć wie, że nie wolno mi ich jeść.
    Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Możliwe, Anno, że Twój mąż lubi czekoladki i chce je zjeść w dobrym towarzystwie!
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń